Hiromu Arakawa – przegląd twórczości (1/2)

ARAKAWA

Myślę że nie będzie przesadą jeśli powiem, że Hiromu Arakawę każdy w jakiś sposób kojarzy. Większość ludzi chociażby słyszała o jej Stalowym Alchemiku, Edziu, kurduplu jakich mało na tym świecie. Ja mam do niej, a raczej do tej mangi szczególny sentyment. To właśnie od FMA zaczęła się moja wielka przygoda z japońską animacją, a wszystkiemu winny jest mój brat, co jest tematem na zupełnie inny wpis.

Większość osób powinna także kojarzyć Yugo Hachikena z Gin no Saji. Ale, moi drodzy, twórczość tej pani nie ogranicza się tylko do tych dwóch pozycji. Co wy na to, aby zerknąć na inne? Zapraszam na krótki przegląd, w kolejności chronologicznej ;) 

Stray Dog (1999)

Stray Dog - coverHiromu Arakawa zaczęła od tworzenia doujinów dla swoich przyjaciół oraz mang zwanych yonkoma. Jej pierwszy oficjalny one-shot to Stray Dog, opublikowany w 1999 roku. Już tutaj widać typową dla jej przyszłych dzieł kreskę, aczkolwiek postacie są nieco niestarannie narysowane i czasem mają zniekształcone twarze.

Historia kręci się w czasach kryzysu ekonomicznego, zaś rozpoczyna rabunkiem wozów przez Fultaca. Zirytowany przez brak jakiś konkretnych łupów znajduje klatkę przykrytą płachtą, a w klatce – dziewczynkę o specyficznych, złotych oczach. Owe oczy są charakterystyczną cechą dla „psów wojskowych”, sztucznych tworów stworzonych przez zaawansowaną technologię magiczną w połączeniu z chemią. Wojskowe psy posiadały niezwykłą lojalność wobec swojego pana, wykraczającą nawet poza lojalność zwykłych psów. Nie posiadały własnej woli, były całkowicie podporządkowane rozkazom, które dostawały. Zachowały inteligencję człowieka oraz siłę psa i łatwo można się domyślić, że pierwotnym celem ich wykorzystania były wojny. Wkrótce rozpowszechniły się jako obiekty do ochrony czy ciężkich prac, co skutkowało coraz większym popytem na te „produkty”. Fultac początkowo chciał zostawić dziewczynkę samej sobie, ale kto mógłby oprzeć się tym oczom? Przygarnął ją i nadał jej imię: Kilka. One shot skupia się nie tyle na ich historii, co raczej na samych psach wojskowych.

Skojarzenia do najsłynniejszej mangi Hiromu Arakawy same się nasuwają. W FMA Edward Erlic również był nazywany psem wojskowym, tak samo jak i cała reszta państwowych alchemików. Jakby tego było mało, nasz Stalowy Alchemik posiada identyczne złote oczy jak Kilka; oboje noszą też warkocz. Tworzenie psów wojskowych z kolei można porównywać z tworzeniem chimer.

Demons of Shanghai (2000)

Demons of ShanghaiNastępny w kolejności jest Demons of Shanghai. Zawiera on całe trzy chaptery po brzegi wypełnione humorem i walką, zaś tematyka związana jest z demonami, które ukrywają się wśród ludzi. Starają się one z nimi zasymilować i wieść w miarę spokojne życie, ale jak wiadomo od reguły zawsze są wyjątki. Tymi wyjątkami zajmuje się niewielka prywatna firma, niezwykle skuteczna w swoim fachu, ale i bez totalnej demolki przy każdym zleceniu się nie obejdzie. Nic więc dziwnego, że firma tonie w długach i skargach…

Manga jest bardzo przyjemna w odbiorze a jej jedyna wada to to, że nie została kontynuowana, ponieważ te trzy chaptery przypominają wstęp do jakiejś dłuższej opowieści. Ostatni kończy się tak po prostu, bez żadnego podsumowania; rozwiązano kolejną sprawę i the end. Na początku myślałam, że może nie ma wszystkich rozdziałów na stronie, na której czytałam, ale informacje nieubłaganie pokazywały, że to zwyczajnie było już wszystko…

Kreska wydaje mi się lepsza niż w Stray Dog. W tym miejscu warto też wspomnieć o projekcie postaci. Jake wygląda jak brat bliźniak Havoca z FMA, natomiast pani dyrektor jak siostra Lust, która została bizneswoman.

 FullMetal Alchemist (2001-2010)

FMA MANGA VOLW 2001 roku ukazał się pierwszy chapter znanego i kochanego FMA. Łącznie manga doczekała się 27 tomów, a wszystkie ładnie i zgrabnie zostały wydane w Polsce przez JPF.

W zaprezentowanym nam świecie alchemia jest czymś tak naturalnym, jak powietrze. Każdy może się jej nauczyć, a ci co bardziej zdolni mogą ubiegać się o państwową licencję, która jest zarówno szansą, jak i przekleństwem. Ale żeby nie było tak pięknie, istotna jest jedna zasada, zwana zasadą równowartej wymiany. Według niej aby coś stworzyć, należy wpierw poświęci coś o tej samej wartości. Boleśnie o tym przekonali się dwaj bracia, Edward i Alphonse Erlic. Gdy pewnego dnia umiera ich matka, chłopcy próbują dokonać czegoś, co w alchemii uważane jest za tabu. Spędzają mnóstwo czasu na nauce, a gdy uznają, że są już gotowi, próbują przeprowadzić ludzką transmutację i przywrócić matkę do życia. Kończy się to katastrofą – Edward traci lewą nogę, a Alphonse całe ciało. W próbie ratowania brata, Edward poświęca prawą rękę i wiąże jego duszę ze stojącą nieopodal zbroją. Niedługo później bracia wyruszają w podróż, by odzyskać swoje ciała.

Manga doczekała się dwóch adaptacji anime. Pierwsza, niezbyt udana, została wyprodukowana przez studio Bones i zawierała w sumie 51 odcinków. Dlaczego niezbyt udana? Ano dlatego, że radosna twórczość własna studia Bones sprawiła, że anime nie trzymało się zbyt mocno pierwowzoru. Jest to niejako usprawiedliwione: manga skończyła się w czerwcu 2010 roku, natomiast anime leciało od 2003 do 2004 roku, więc brakło materiału. 51 odcinków zostało uwieńczone filmem o wdzięcznej nazwie Fullmetal Alchemist: Conqueror of Shambala. Druga adaptacja anime, Fullmetal Alchemist: Brotherhood, była już wiernym odwzorowaniem mangi i leciała w telewizji od 2009 do 2010 roku – a więc zmieściła cały materiał. Odcinków tym razem było 64, powstał też film luźno powiązany z tytułem,  Fullmetal Alchemist: The Sacred Star of Milos. Oczywiście wyszło też mnóstwo speciali, ova, a nawet gry komputerowe czy karciane (nie wspominając o zasypie gadżetów). FMA doczekało się też novelki, wydawanej w latach 2003-2010, liczącej 7 tomów.

Niewąpliwie ten tytuł przyniósł Hiromu Arakawie mnóstwo dochodów. Z mojej strony mogę tylko gorąco polecić każdemu, kto jeszcze nie zna. Historia Edzia jest jedną z moich najukochańszych, od niej zaczęła się moja świadoma przygoda z anime. Jest humor, jest akcja, są dramaty, łzy, jest wszystko to, co tworzy kawał świetnej serii. Mangi niestety nie czytałam całej, mam tylko parę tomów w domu, ale kiedyś, kiedyś z pewnością będę miała je wszystkie!

 Raiden 18 (2005-2010)

Raiden-18Robiąc sobie przerwę od popularnego FMA, Hiromu Arakawa w 2005 roku wypuściła zakręcony, komediowy one-shot Raiden-18 dla magazynu Sunday GX na ich piątą rocznice działalności. Raiden-18 ostatecznie doczekało się trzech chapterów publikowanych w latach 2005-2010. Historia kręci się wokół szalonego naukowca, Tachibany, która stworzyła swojego własnego Frankenstaina na konkurs Frankenstainów.

Manga jest bardzo pozytywna i śmieszna, i znowu można żałować, że nie została rozwinięta w większą ilość rozdziałów, a nawet tomów. Fabuły Raiden-18 jako takiej nie posiada, opiera się w głównej mierze na gagach. Głównym jego celem było bawić i doskonale sobie z tym radzi.

Myślę, że fajnie by było, jakby ktoś się tym zainteresował i stworzył OVA :) Kto wie, może kiedyś się go doczekamy?

 

Advertisements

10 thoughts on “Hiromu Arakawa – przegląd twórczości (1/2)

  1. Kurczaczek, sama chciałam stworzyć wpis o pani Himaruyi :< Nie dość, że to przesympatyczna postać, to jeszcze na jej twórczość składają się dwie z moich najulubieńszych historii – FMA oraz Silver Spoon. Well, zamiast narzekać mogę się w sumie cieszyć, że ktoś odwala robotę za mnie xD

    Stray Dog kiedyś czytałam, bardzo mile wspominam tę historię i naprawdę widać, że już wtedy autorka myślała nad FMA :) Demony Shanghai są daleko na mojej liście priorytetów, bo nie lubię takich urwanych opowieści (ale Himaruya…), ale dobrze, że przypominasz o Raidenie, chętnie zerknę :D

    Czekam na część drugą!

    • Oj tam, przecież dalej możesz :) Mi już od dłuższego czasu chodziło po głowie żeby robić coś takiego dla różnych autorów, a Hiromu Arakawa poszła na pierwszy ogień :)

  2. Wstyd przyznać, ale jeszcze ani nie obejrzałam, ani nie przeczytałam FMA, choć zdecydowanie mam to w planach i będę musiała zrobić to jak najszybciej! Na pewno spojrzę na anime, nie wiem czy mangę też, ale zobaczymy – wszystko przede mną ;) Bardzo ciekawy post! Pozdrawiam
    Kusonoki Akane

  3. Tak sobie teraz myślę, że poza FMA nie czytałam nic od Arakawy (chociaż oglądałam też Silver Spoon)… Będzie trzeba to nadrobić! Wkrótce pewnie też będę żałować, że opisane przez Ciebie historie nie doczekały się większej ilości rozdziałów. ;)

    • Ja czytam przy okazji pisania tego posta :D Wcześniej tylko oglądałam Juushin Enbu, które też jest od Hiromu Arakawy ale to akurat takie średnie było :)

    • Ja by była bardziej skłonna kupić gdzieś używane tomy, ale póki co mam ciągle coś innego do kupienia i FMA zostaje w tyle, jako że tą historie znam. Ale kiedyś uzbieram te tomy!

  4. Uwielbiam FMA i bardzo lubię Silver Spoona i czekam na jakąś nową historię spod ręki Arakawy. W sumie jest jeszcze Arslan, ale ona chyba tylko zajmuje się rysunkami i jakoś fabularnie mi nie podszedł.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s