Uwięzieni w grze z trochę innej perspektywy. Hai to Gensou no Grimgar

Grimgar - 10

Od czasów SAO i sukcesu, jaki odniósł, nieustannie mamy wysyp serii związanych z MMORPG. W tym sezonie mieliśmy przyjemność oglądać Hai to Gensou no Grimgar, które tak samo jak SAO, Log Horizon czy Overlord, powstało na bazie light novel. Z Grimgarem wiąże się u mnie taka sprawa, że rzuciłam je w kąt dobijając do 5 odcinka; było nudne, nieciekawe, akcja strasznie się dłużyła, fabuła posuwała się na przód w tempie ślimaka. No to po co miałam się z tym męczyć? Spisałam je na straty i przerzuciłam się na coś innego. Jednak parę dni temu, nie wiedzieć czemu, zrobiłam drugie podejście. I nawet nie macie pojęcia jak bardzo się cieszę, że to zrobiłam, bowiem im dalej w fabułę, tym lepiej. Może trzeba było się ciut wyciszyć i pogodzić z faktem, że Grimgar nie należy do anime, które błyska humorem, wartką akcją, efektami i widowiskowymi walkami. Ale to też spora zasługa tego, że bohaterowie się rozwinęli. Do tej pory przedstawiano nam koksów takich jak Kirito, mądrych magów, wszechmocnych nieumarłych… słowem postacie, które na swoim koncie miały już i doświadczenie, i odpowiedni poziom. Tutaj zaczęto całkowicie od zera, a co może taki nowicjusz który po raz pierwszy trzyma broń w ręku? Zresztą Grimgar odstaje od innych anime z tego typu realistycznością, moralnymi dylematami i całą resztą tych trywialnych rzeczy, które zwykle zostają pominięte jako niewygodne.

No dobrze, ale o czym w ogóle Hai to Gensou no Grimgar jest? Haruhiro budzi się w nieznanym sobie budynku, w ciemnościach, nie mając pojęcia jak się tu znalazł ani dlaczego, nie pamiętając właściwie niczego, poza własnym imieniem. Szybko się okazuje, że w budynku jest jeszcze jedenaście osób takich jak on. Aby przetrwać, cała dwunastka musi dołączyć do rekrutów ochotniczych żołnierzy, zarobić na własną odznakę i stać się pełnoprawnym ochotniczym żołnierzem. Celem takich osób jest obrona miasta przed potworami, jakie żyją w okolicy. Grupa dzieli się na dwa: Renji zabiera silniejszą szóstkę, zaś z pozostawionych własnemu losowi wyrzutków grupę tworzy Manato.

Świat przedstawiony żywcem przypomina ten wyjęty z gry komputerowej. Na początku nasza szóstka protagonistów udaje się na szkolenie do mistrzów profesji, które sobie wybrali. I tak opiekuńczy Manato zostaje kapłanem, Haruhiro złodziejem, cichy i słusznych rozmiarów Mogzo wojownikiem, pyskaty i buntowniczy Ranta mrocznym rycerzem, cycata i nieśmiała Shihoru magiczką, a sexowna Yume o przyjaznym usposobieniu łowczynią. Słowem: mamy party składające się ze wszystkich klas. Pierwszym przeciwnikiem drużyny stał się jeden osamotniony goblin… i cała szóstka miała olbrzymi problem, żeby go pokonać. Walka była żałosna nie tylko przez ich styl walki i fakt, że nie mogli sobie z nim poradzić ale także przez to, że musieli go zabić. A zabójstwo nie jest tutaj ładne i szlachetne, lecz brzydkie, pełne krwi i desperackiej walki o swoje życie: i nie mówię tylko o bohaterach, lecz także o goblinie. Żeby zarobić, muszą go zabić; zaatakowany goblin tylko się broni i nagle to człowiek staje się tym złym, nie monstra które eliminuje. Całość pogłębia niezwykle ludzkie zachowanie goblinów: grają w karty, siedzą przy ognisku, jedzą, bawią się. To wszystko utrudnia drużynie Manato zadanie, które muszą wykonać, dylematy moralne towarzyszą im przez całe 12 odcinków. Wygrywa chęć przetrwania, a żeby przeżyć muszą mieć pieniądze, które dostają za łupy z pokonanych stworków. W początkowych etapach nie stać ich było nawet na bieliznę. Oto ta ciemniejsza strona, na którą nigdy nie zwracano uwagi przy tworzeniu podobnych serii, bo prawdopodobnie szybko by to zniechęciło potencjalnego widza.

Bohaterowie są stereotypowi i dopasowani do klasy, jaką sobie wybrali, jedynie Haruhiro się wyłamuje (normalnie złodziej byłby zamkniętym w sobie tajemniczym mrukiem tudzież złośliwą bestią) i ciężko określić jego charakter. Z jego też perspektywy śledzimy akcje. Nasi bohaterowie co jakiś czas mają przebłyski związane z ich poprzednim życiem – mianowicie znają jakieś dziwne słowa, sformułowania, ale nie mają pojęcia skąd i co to znaczy. Amnezja jest niezwykle wygodnym rozwiązaniem, bo odciąga uwagę od tego, co się działo nim wylądowali w tym świecie… i dzięki temu mogą się całkowicie na nim skupić. Do końca kwestia dlaczego właściwie tu są i po co nie została wyjaśniona. Zgrabnie natomiast serie zakończono, czym jestem mile zaskoczona, bo rzadko kiedy trafia się dobra końcówka nie wywołująca chęci wyrwania sobie włosów z głowy. Po prostu skupiono się na jednym wątku i jego koniec był końcem sezonu. Można? Można! Mam ogromną nadzieję, że jakimś cudem zrobią kontynuacje, ale jakoś wątpię żeby Grimgar okazał się tak popularny i pewnie zostanie mi light novel. To pierwsza seria po której autentycznie mam ochotę sięgnąć po pierwowzór który nie jest mangą.

Grafika. Czy ja w ogóle muszę coś pisać w tym temacie? Spójrzcie na screeny. Przepiękne, malownicze tła przypominają obraz, często i gęsto były zupełnie nieruchome i wcale nie był to zabieg, który czegoś Grimgarowi odejmował. Ta seria to takie małe dzieło sztuki i ja osobiście jestem nią zauroczona. Studio postarało się również w kwestii muzyki. Podarowano nam nie tylko fajny opening  w wykonaniu (K)NoW_NAME, ale także klimatyczny ending tego samego zespołu, plus kilka niezłych insert songów.  Obecny jest fanserwis, w niedużej ilości i wciśnięty ze smakiem; jedyna scena która mnie drażniła to ta z obowiązkowym macaniem się po cyckach w wykonaniu dziewcząt. 

W ostatecznym rozrachunku Hai to Gensou no Grimgar okazało się anime naprawdę dobrym. Nie spodoba się fanom serii, w których dużo się dzieje i akcja leci na łeb, na szyję, nie spodoba się tym, którzy lubią porządne mordobicie i epickie przygody, ale ma szanse wkraść się w łaski fanom okruchów życia. Grimgar ugryzł temat uwięzionych w grze z innej strony, a to co chciał nam przekazać ukazywał w sposób nieśpieszny, senny, momentami nawet nudny. Fabuła rusza się do przodu gdzieś po 5 odcinku, i polecałabym wytrwać do tego momentu, jeśli ktoś jest zainteresowany.


Ocena: 8/10
Studio: A-1 Pictures
Gatunek: akcja, przygoda, drama, fantasy
Liczba odcinków: 12
Premiera: 11 styczeń 2016


Reklamy

5 thoughts on “Uwięzieni w grze z trochę innej perspektywy. Hai to Gensou no Grimgar

  1. Muszę to jeszcze obejrzeć i sama zrecenzować, dlatego pozwól, że chcąc podejść do tej serii bez żadnego konkretnego zdania, przeczytam Twoją recenzję dopiero po tym ;) Mam nadzieję, że nie zajmie mi to dużo czasu, więc zapisuję tego posta i później na pewno zapoznam się również z Twoimi przemyśleniami. Pozdrawiam
    Kusonoki Akane

    • Obejrzałam i już swoją recenzję napisałam, więc zabrałam się od razu za czytanie Twojej ;) Nasze zdania są znowu bardzo podobne, wręcz identyczne, choć ja nie nudziłam się na seansie ani trochę :) Moja ocena wyszła nieco niższa i choć również kreska mnie urzekła, tak ja zwróciłam uwagę na kilka potknięć ze strony twórców. Nie wiem czy zauważyłaś znikający chełm Ranty? ;) Tak czy inaczej uważam, że jest to seria dobra i o ile każdy będzie pamiętał o jej spokojnym klimacie, również i innym przypadnie do gustu. Pozdrawiam
      Kusonoki Akane

  2. Mnie to anime urzekło od pierwszego odcinka właśnie tą swoją odmiennością, spokojnym klimatem, skupieniem na problemach moralnych (ale bez wielkiej Dramy) i na codzienności. Podobało mi się, że dostaliśmy takie spojrzenie na „bycie w MMORPG” od kuchni, a nie kolejną lepszą lub gorszą realizację schematu. A jako fanka okruchów życia jestem usatysfakcjonowana :)
    PS. Bohaterowie cierpieli na amnezję nie amnestię ;)

  3. Na początku całkiem odrzuciłam to anime, trochę z braku czasu, trochę z braku zainteresowania, ale skoro tak się sprawy mają, na pewno jeszcze to nadrobię. Przepiękna kreska stanowi dodatkową zachętę. ^^

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s