Rozwój, determinacja, satysfakcja. Haikyuu!! Second Season.

UWAGA! SPOILERY W TEKŚCIE!

I oto nadszedł ten moment, w którym drugi sezon Haikyuu!! dobiegł końca. Wielka szkoda, bo cotygodniowa dawka anime o siatkówce uzależniła mnie od siebie, jednak dobra wiadomość jest taka, że już na jesieni pojawi się trzeci sezon. Im bliżej było końca drugiego, tym bardziej stawało się oczywiste, że trzeci jest po prostu konieczny, by serię zamknąć. Jak dla mnie, mógłby powstać nawet czwarty, i piąty, i… i generalnie im więcej, tym lepiej.

Dla nieświadomych tego, o czym Haikyuu!! Second Season opowiada, śpieszę z wyjaśnieniem: jest to kontynuacja przygód siatkarskiej, licealnej drużyny Karasuno. W jej skład wchodzi mnóstwo niezwykle barwnych bohaterów, a wszyscy oni chcą wspiąć się na szczyt. Jak wiadomo droga na samą górę bywa trudna, kręta i wyboista, toteż na ich drodze stoi ogromna liczba barier do pokonania. Poprzedni sezon skończył się porażką w półfinałach prefektury z drużyną Aoba Johsai.


W zasadzie śmiało mogę powiedzieć, że Haikyuu!! jest moją ulubioną sportówką. Drugi sezon utrzymał poziom, a nawet podniósł poprzeczkę. Pojawiło się więcej bohaterów, każdy dostał swój własny, unikalny charakter, swoje własne antenowe pięć minut. Dużo czasu zostało poświęcone rozwojowi drużyny Karasuno, zarówno na polu własnych umiejętności, jak i komunikacji z pozostałymi jej członkami. Gdy wspominam pierwszy odcinek, naprawdę widać różnicę między nimi, a ukoronowanie wszystkiego stanowią ostatnie epizody, na które przygotowywały nas wszystkie poprzednie. Nie sposób opisać, jak wielką czułam satysfakcję widząc efekty morderczych treningów, które obserwowałam tyle czasu; widząc, jak ich poświęcenie, determinacja i ogromna wola walki przynoszą skutek. Końcowy mecz z Aoba Johsai to coś, co naprawdę warto zobaczyć, a gdy był już finał, zaciskałam kciuki i nie mogłam oderwać wzroku od ekranu, nie chcąc przegapić ani sekundy; mało tego, dwa razy przewijałam, by jakiś konkretny fragment zobaczyć jeszcze raz. I nie sposób było się przy tym nie uśmiechać, czując się jak dumny rodzic na osiągnięcia swoich dzieci. Nawiasem mówiąc, bardzo podobał mi się zastosowany zabieg w Haikyuu: pierwszy sezon skończył się przegranym meczem z Aoba Johsai, i to samo stało się w drugim, tyle że z odwrotnym rezultatem, by jeszcze dobitniej pokazać, jak długą drogę przebyło Karasuno. Największą przemianę przeszedł chyba Yamaguchi, gdy ze strachliwego, niepewnego siebie zawodnika stał się atutem, który wreszcie mógł z dumą stanąć na boisku i zdobyć parę punktów. Właśnie, punkty, mecze… Co mnie bardzo dziwiło to fakt, że po tylu obejrzanych meczach wciąż mnie one ani trochę nie nużą. Oglądając na przykład Kuroko no Basket, dotkliwie odczuwałam dłużyzny i wyglądałam ich końca; tutaj każdą rozgrywkę ogląda mi się z przyjemnością i nie mam tego wrażenia, że twórców za bardzo poniosła fantazja (ach, te lasery w oczach) i ze zwykłych nastolatków zrobili zmutowanych zawodników z dziwnymi supermocami.

Ogromnie spodobała mi się też Yachi. Idealnie pasuje do drużyny, jest niesamowicie sympatyczna i urocza. Po cichu shippuję ją z Hinatą, śliczna byłaby z nich para, prawda? Bardzo zaskoczył mnie też Ennoshita jako następny kapitan drużyny. Jego wprowadzenie było nagłe zważywszy na to, że chyba nigdy nie widzieliśmy jego gry. Może zbyt nagłe, ale dzięki temu Haikyuu!! potrafiło zaskoczyć, no i wiemy, że po odejściu trzecioklasistów drużyna pozostanie w dobrych rękach.

Drugi sezon Haikyuu!! to mnóstwo rozrywki, świetnego humoru, ogromnej dawki pozytywnej energii i zmian. W bohaterach, ich psychice, charakterze, umiejętnościach. Obserwujemy treningi, wzloty i upadki, nieustanną wolę walki, niesłabnącą determinację i wreszcie zostajemy nagrodzeni widowiskowym zwycięstwem. A co dalej? Dalej już tylko Shiratorizawa z Ushijimą na czele, któremu nasz przerażający duet Hianata-Kageyama zdążył rzucić wyzwanie. Nie wiem jak wy, ale ja się nie mogę doczekać jesieni ;)


Ocena: 9/10
Studio: Production I.G.
Gatunek: komedia, drama, szkolne, sportowe, shounen
Liczba odcinków: 25
Premiera: 4 październik 2015


Advertisements

5 thoughts on “Rozwój, determinacja, satysfakcja. Haikyuu!! Second Season.

  1. Uwielbiam wersję stageplayową! W ogóle dzięki 2 sezonowi rozwinęła się moja miłość to Yamaguchiego i w końcu znalazłam postać poza nauczycielami, którą bym naprawdę polubiła :D

  2. Mam wielką nadzieję, że na meczu z Shiratorizawą się nie skończy, w końcu są to wciąż tylko eliminacje do krajowych… Oby fabuła została pociągnięta trochę dalej i szczerze mówiąc nie sądzę by tak się nie stało, bo jeszcze zostały nam szkoły z innych prefektur z Nekomą na czele ;) Mimo wszystko cieszę się, że drugi sezon już się skończył. Muszę naładować akumulatorki, bo te dawki emocji jakie przynosiło mi oglądanie „Haikyuu!! 2nd Season” były bardzo wysokie ;) Póki co cierpliwie czekam na jesień 2016 i kontynuację – doczekać się pewnie nie będę mogła tym bardziej, im bliżej będziemy się do niej zbliżać ^ ^ Pozdrawiam
    Kusonoki Akane

  3. Z Karasuno moim faworytem jest chyba Tsukki. Fakt, to męska tsundere, ale… A ogólnie chyba najbardziej ślinię się do Kuroo. No i uwielbiam duet Oikawa+Iwa-chan ;D

    Bardzo chcę wydania Haikyuu w Polsce. Po cichu liczę, że może JPF się skusi, ale prędzej weźmie to JG… Waneko ma już Kurosza, ale Haikyuu rzeczywiście jest jedną z lepszych sportówek (bardzo lubię jeszcze Beniiro Hero, ale to szojek, a nie szonen ;D) i szkoda, że nikt się za to nie zabiera.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s