Podsumowania. Lato ’15. Rokka no Yuusha – O sześciu bohaterach i tym siódmym na doczepkę

Strasznie szybko mi cały sezon zleciał, z pewnym zdumieniem zaobserwowałam, że wszystkie serie już się kończą. Smutno mi będzie bez niektórych, ale w jesiennej ramówce z pewnością znajdę coś na pocieszenie. Zresztą, nie samym anime człowiek żyje. Przed chwilą na przykład skończyłam czytać Kroniki Jakuba Wędrowycza i naprawdę jestem zachwycona poziomem absurdu zawartym w tej książce. Zaczęłam też grać w Wiedźmina 2, i choć już jestem w akcie pierwszym, to wciąż nie mogę się przyzwyczaić do nowszej otoczki i sterowania po poprzedniej części… Ale fabuła przednia ;>

Dzisiaj zaczynamy letnie podsumowania, a na pierwszy ogień idzie Rokka no Yuusha. W pierwszych wrażeniach pisałam, że będę to oglądać w chwilach wyjątkowej nudy, bo Bohaterowie Sześciu Kwiatów mnie do siebie nie przekonali, a wręcz znalazłam tu dużo elementów które zwyczajnie mnie irytowały. Chwile wyjątkowej nudy się pojawiły… A może to był masochizm.

Rokka no Yuusha - 07

O czym to jest?

Akcja toczy się w świecie zagrożonym przez Demona i jego posłuszne sługi. Za każdym razem, kiedy potwór się przebudza, bogini losu wybiera sześciu bohaterów, oraz obdarza ich mocą, aby mogli ocalić ludzkość.

Ponieważ każdy otrzymuje znamię w postaci kwiatu z sześcioma płatkami, nazywani są Bohaterami Sześciu Kwiatów. Pewny siebie Adlet Mayer zostaje wybrany na jednego z nich. Kiedy jednak wszyscy zbierają się w umówionym punkcie, okazuje się, że jest ich tam łącznie siedmioro, więc jedno z nich to oszust. Pomiędzy członkami grupy szerzy się nieufność, a podejrzenia spadają zwłaszcza na Adleta.

Opinia

Początkowo byłam bardzo pozytywnie nastawiona do RnY. Powód był prosty: to fantasy. Następnie obejrzałam pierwszy odcinek i stwierdziłam, że anime będzie nudne i do bólu schematyczne. Myślałam, że sześciu bohaterów się zbierze i pójdzie tłuc z demonami, a na końcu będzie happy end, choć może nie taki happy dla bohaterów, a nuż zginą? O, jakże się zdziwiłam, kiedy sprawy obrały zupełnie inny obrót! Bowiem do końca anime bohaterowie nawet nie dotarli do ziemi, na której mieli pokonać demonicznego bossa…

Rokka no Yuusha - 03

I tu pojawia się pytanie: co oni w takim razie robili przez cały ten czas?! Podejrzewali się nawzajem, obrzucali błotem i próbowali zabić samozwańczego, najsilniejszego faceta na świecie – Adleta. A wszystko dlatego, że zamiast sześciu bohaterów, przybyło siedmiu. Wniosek nasunął się jeden, pośród nich jest wróg, którego trzeba wyeliminować. Tylko kto?

I w ten sposób seria, która miała być typową nawalanką w klimacie fantasy, stała się detektywistyczną historią, również w klimatach fantasy. Sherlockiem Holmesem z przymusu został Adlet, na którego padły główne podejrzenia, a więc by nie zostać zabitym, zwyczajnie musiał oczyścić się z zarzutów. Widz mogł bawić się w detektywa razem z nim, i snuć podejrzenia na temat tego, kto jest siódmym. I powiem wam, że to naprawdę wkręca.

Rokka no Yuusha jest przegadanym anime. Stosunkowo mało w nim walk, a twórcy postawili raczej na to, by przekazywać wszystko słowami, a nie czynem. Główne teorie spiskowe snuje oczywiście Adlet. Świat przedstawiony osadzony jest w zupełnie wymyślonym świecie, toteż autor miał pełne pole do popisu, bo my i tak tego świata nie znamy. Mógł wymyślić absolutnie wszystko, i z odcinka na odcinek zaskakiwać nas nowymi rozwiązaniami… co też zresztą robił.

Rokka no Yuusha - 06

Cała ta otoczka tajemnicy, podejrzeń i zabawy w detektywa jest najmocniejszą stroną serii. Reszta już nie prezentuje się tak dobrze. Design postaci w ogóle mi się nie podobał, szczególnie źle wyglądał sam trupio blady Adlet. I do końca nie rozumiem, czemu Nashetania miała królicze uszka. Zabójca nosił koci ogon (bo jest styl walki jest koci i się upodabnia), a pojawiająca się na końcu postać to już kompletnie przekroczyła granicę absurdu, jeśli chodzi o projekt postaci. Ja wiem, wiem… nie można się doszukiwać logiki i normalności w anime, ale kurcze, no… Naprawdę zabrakło mi słów, jak ją zobaczyłam – we wdzianku `a la krowa… Pozostaje powiedzieć, że postacie są zaiste japońskie. Bardzo japoński był też fragment, gdzie ciężko ranny, umierający Adlet był w stanie gadać przez cały odcinek.

Bohaterowie. Z jednej strony fajnie, że są różnorodni i mają indywidualne cechy, z drugiej jest w nich sporo irytujących rzeczy. I znów na pierwszy plan wysunął mi się Adlet z jego natarczywym, nieustannym gadaniem o tym, że jest najsilniejszy na świecie. Fremy to biedna, skrzywdzona dziewczynka z mroczną przeszłością (TM), którą ostatecznie nawet polubiłam. Mora jest zaprogramowana na zabicie Adleta, a Chamot najchętniej wszystkich by zabiła z nudów. Nashetania… ech, ta Nashetania… Mimo kociego usposobienia, najbardziej strawną postacią był dla mnie jednak Hans – i jednocześnie wydawał mi się z nich wszystkich najbardziej normalny. Generalnie można uznać, że bohaterowie są albo mocną stroną Rokki, albo słabą – to już zależy od gustu oglądającego. Albo cię będą irytować i najchętniej wbijesz nóż w ekran, gdy się pokażą, albo ich polubisz. Jak widać, moja opinia bardziej skłania się do tej pierwszej opcji.

Rokka no Yuusha - 01

Na koniec dodam, że Rokka no Yuusha powstała na podstawie novelki. Seria urwała się w momencie, który absolutnie nic nie wyjaśnia, a jeszcze bardziej miesza. Nie mam pojęcia, czy będzie drugi sezon (ale chyba słabo się sprzedało i nici z tego), czy też nie i anime pozostanie zwykłą reklamą. Studio odpowiedzialne za produkcje to Passione, które dopiero zaczyna swoją przygodę w tej branży. Oprócz RnY na swoim koncie mają jeszcze Rail Wars. Podobał mi się tez drugi opening, Black Swallowtail od grupy UROBOROS.

Okej, nieco zjechałam RnY. Jednak mimo wszystkich tych wad, naprawdę wkręciłam się w odkrycie, kto jest siódmym, i to właśnie za sprawą tego postanowiłam obejrzeć do końca ;) Jeden element, ale potrafił utrzymać mnie przy ekranie do ostatniego odcinka, i zdecydowanie podwyższył ocenę Rokka no Yuusha w moich oczach.

Ocena: 6/10

Reklamy

5 thoughts on “Podsumowania. Lato ’15. Rokka no Yuusha – O sześciu bohaterach i tym siódmym na doczepkę

  1. Ja dosyć długo przełykałam to, że anime jednak było zupełnie nie tym, czego się po nim spodziewałam, o czym zresztą pisałaś. Przy czym tak w sumie zaczęłam to z niezbyt znanych mi powodów, bo nie miałam ochoty na „shounenowe” klimaty, więc może przez to, że całość ostatecznie zupełnie odbiegła od tego klimatu to późniejsze odcinki całkiem nieźle mi się oglądało. Ode mnie też poszła 6/10.

  2. Ja tam założyłam, że tym razem będzie siedmioro bohaterów i tyle O.O Co zaś do detektywistycznej części… Jest cholernie wkurwiająca, prawdę mówiąc. Gadają, snują bezsensowne teorie, nie zadają podstawowych pytań, obrzucają się błotem w sposób absolutnie durny, łażą i nie robią niczego mądrego oprócz ganiania się i naparzania między sobą.

    Wizualnie mi się podobało, trochę elementów było kretyńskich (królicze uszka, paski zamiast staników, etc.), pomysł i stylistyka też cacy. Ale jak zaczęli szukać tego siódmego… Niby coś tam mądrego czasem wymyślili, ale jak pisałam wyżej – przez większość czasu siedziałam z facepalmem. Skończyłam bodajże na 10 odcinku i jeszcze muszę to doobejrzeć, ale jestem dziko zła na zmarnowany potencjał.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s