Trzy historie, jeden tom, czyli rzućmy okiem na NightS

NightS

Obracam po raz kolejny tomik NightS w dłoniach i zastanawiam się, jak zacząć tą recenzję. Jest tak gorąco, że myśli ulatują z mojej głowy znacznie szybciej, niż się tam pojawiają. A ja się uparłam, by napisać tą recenzję właśnie dzisiaj, przy temperaturze 36 stopni. Dzielnie pomaga mi w tym wiatrak oraz szklanka soku z lodem. Do mojego pokoju co chwila zagląda pies, i choć wyobrażam sobie, że on też chce mnie dopingować, to wiem, że tak naprawdę przychodzi tu dla wiatraka oraz z tego prostego powodu, że u mnie jest najchłodniej w całym domu.

Pisałam ostatnio, że brakło mi yaoi w moim życiu. Jakoś tak wyszło, że ani nic nie kupowałam, ani nie czytałam. Teraz ściągam jakąś visual novel z tego gatunku. Nie jestem zbyt obeznana z tym tematem, grałam w trzy, z czego dwie rzuciłam, bo mi się po prostu bardzo szybko znudziły. W każdym razie, NightS jakoś jakoś przełamało ten mój samowolny odwyk od gejów, można by powiedzieć.

Sam tomik prezentuje się bardzo ładnie. Okładka jest błyszcząca, ciemna, gdy się na nią patrzę, widzę w niej zarys swojej twarzy. Bardzo podoba mi się też grzbiet mangi, no i skrzydełka, moje ukochane skrzydełka, które tak lubię w mangach, a których tak mi brak, bo wszędzie są obwoluty.

Spójrzmy teraz na spis treści. W tomie liczącym sobie około 245 stron możemy znaleźć aż trzy opowiadania. Jednym z nich jest tytułowe NightS, drugie to ciut krótsze Spektrum uczuć, trzecie natomiast to Reply i jest najdłuższe z nich wszystkich, bo zawiera się w aż czterech chapterach (coś koło 126 stron, czyli gdzieś połowa całości). Prawdę mówiąc, nie jestem zwolenniczką takiego rozwiązania. Nie lubię one-shotów, nie lubię zbiorów opowiadań, czy to w formie mangi, czy nawet książki. Ale zdarzają się historie, które kupią mnie nawet w takim wydaniu. Tutaj w zasadzie kupiło mnie Reply.

NightS

Zaczynając od początku, NightS wita nas ślicznymi, kolorowymi stronami. Tytułowe opowiadanie zaznajamia nas z historią Karashimy Misato, który na swoje utrzymanie zarabia dzięki przemytowi narkotyków. Mężczyzna współpracuje z grupami przestępczymi, ale do żadnej z nich nie należy. Podczas jednej z transakcji poznaje Masakiego Hozumi, który budzi w nim niezdrową wręcz ciekawość. Próbując dowiedzieć się o nim coraz więcej, jednocześnie odkrywa, że coraz bardziej mu na nim zależy.

Klimatycznie to opowiadanie najbardziej przypomina mi Złamane Skrzydła. Tutejszy świat to też brudne, gangsterskie porachunki, zresztą Hozumi nawet wyglądem przypominał mi masochistę od impotenta (choć zdecydowanie nie ma tu tego hardcoru). Przyjemnie się czytało, a jeszcze przyjemniej czytało się końcowe strony tomu, gdzie gościło Nights – one month after, czyli swego rodzaju zakończenie historii. Tym samym to opowiadanie jest klamrą – jednocześnie zaczyna i kończy cały tom. Trochę szkoda, że tak krótko, relacje Misato z dużo od niego starszym Hozumi były cudowne, szczególnie w tych fragmentach, gdzie się ze sobą drażnili.

Spektrum uczuć

Spektrum UczućDruga historia przenosi nas w zupełnie inny świat, bo do szkoły. Historia całkiem urocza, jak to w szkolnym romansie powinno być. Kugou dla żartu postanawia pomóc Usuiowi zbliżyć się do obiektu jego westchnień, który cieszy się dużą popularnością zarówno wśród płci żeńskiej, jak i męskiej. Obiekt ten ma na imię Nakaya, i obaj przyjaźnią się od lat, toteż nie powinno być to dla niego trudne. Ale sprawa się komplikuje i zakończenie jest zupełnie inne, niż można by się spodziewać. Fajny one-shot z tego wyszedł, ze słodkim zakończeniem, które bardzo mi się podobało.

Reply

ReplyNo i pora na mój osobisty faworyt, czyli Reply. Myślę, że główną zaletą tego opowiadania jest jego naturalność. Seki pracuje w warsztacie samochodowym i jest, uwaga, mechanikiem. Męskie zajęcie, którego prawie wcale w mangach BL nie widać. Takami natomiast zajmuje się sprzedażą aut – jest handlowcem. Obaj pracują w tej samej firmie, ale tak po prawdzie, to nie mieli okazji się ze sobą bliżej poznać. Aż tu pewnego razu Takami potrzebuje pomocy przy odholowaniu auta klientki. Seki, który akurat był jeszcze w warsztacie, tej pomocy mu udzielił. Od tej pory ci dwaj zaczynają spędzać ze sobą coraz więcej czasu, i odkrywają, że bardzo dobrze się w swoim towarzystwie czują.

W tę historie naprawdę łatwo uwierzyć. Przebiega spokojnie, Seki i Tamaki stopniowo się do siebie zbliżają, aż tu nagle jeden z nich odkrywa, że się zakochał. I tak pojawiają się problemy związane z miłością do drugiego mężczyzny, strach przed tym, izolowanie się, a potem inne, bardziej trywialne, które mogłyby w takim związku wystąpić. Do tej pory zastanawiam się, czemu tom nie nazywa się „Reply” zamiast „NightS”, skoro to właśnie Reply stanowi jego trzon. I znowu, znowu żałuję, że tak krótko, i że zabrakło akurat tutaj kolorowych stron. Lubię yaoice, które mają w sobie coś więcej niż tylko sceny łóżkowe, a w Reply znalazłam tego najwięcej spośród wszystkich trzech oferowanych nam historii. Ogromnym plusem jest również owa naturalność, której ze świecą szukać w yaoi.

I na koniec…

…wypadałoby na coś ponarzekać :) Ale ponarzekać mogę tylko na jedną rzecz – na dymki, które czasem trudno było mi dopasować do odpowiedniej osoby i gubiłam się, kto co mówił. NightS okazało się bardzo fajnym zbiorem historii od Kou Yonedy, której to coraz więcej mang u nas. I dobrze, bo szczerze polubiłam jej kreskę i styl.


Tytuł: NightS
Autor: Kou Yoneda
Ilość stron: 246
Data wydania: maj 2015
Wydawnictwo: Kotori


Advertisements

9 thoughts on “Trzy historie, jeden tom, czyli rzućmy okiem na NightS

  1. Całkiem miło mi się ją czytało, zwłaszcza że kreska autorki bardzo mi się podoba. Manga rzeczywiście mogłaby wziąć swój tytuł od najdłuższej z historii. Ciekawe, czemu tak nie jest. No i szkoda, że w Reply nie było kolorowych stron.

  2. Właśnie to czytam :D
    Zbiory oneshotów są wspaniałe :<
    No właśnie te dymki są straszne, naprawdę nie ogarniam, co kto do kogo mówi. Reply na mnie czeka :) '
    Więcej bym się o wydaniu rozpisała, kolorowe strony w środku tak wiele.
    W ogóle to zamawiałam na Gildii w promocji 50% – tomiki miały być uszkodzone. A JA DOSTAŁAM W IDEALNYM STANIE.

  3. Też najbardziej mi siadło Reply.
    Natomiast wydania Kotori od jakiegoś czasu nie siadają mi jakościowo, a wydania bez obwoluty, których laminat łatwo się rysuje i po pewnym czasie zaczyna schodzić z części nakładu napawa mnie przerażeniem :)

  4. I mnie też Reply najbardziej się podobało! Uwielbiam tę historię, jest taka zwyczajna i niepozorna, a przy tym niemożliwie urocza. Ale dwie pozostałe też były jak najbardziej w porządku, tylko po wszystkich został jakiś niedosyt. :c

  5. Nie czytałam (ja nieyaoicowa), ale w sumie brzmi przyjemnie – szczególnie jak słyszę o spokojnym i łatwym do uwierzenia tytule :D

    Co do one-shootów, polecam sięgnąć po „Na dzień przed ślubem”. IMO najlepszy zbiorek opowiadań na polskim rynku :)

  6. O to to jest zbiór historii, szoczek, nie wiedziałam. ^^” Tym bardziej muszę kupić, bo ja znowu uwielbiam zbiory one-shotów i ogólnie krótkie historie. ^^

  7. Lubię swoją reakcję, gdy odkrywam, że jakieś yaoi, które czytałam w skanlacjach, zostało wydane w Polsce ;D Tak było z „Labiryntem uczuć” i właśnie niedawno z „NightS” (opowiadaniem, nie całym tomem). Że to jedna autorka zajarzyłam też bardzo niedawno… Ekhm.

    „Reply” jest świetne, ale „NightS” też lubię. „Spektrum” było bardzo takie sobie. Mam problem, żeby przełamać się do „Złamanych skrzydeł” – takie historie są niby bardzo w moim stylu, ale jakoś… To chyba ta okładka pierwszego tomu tak na mnie działa ;D

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s