Podsumowania. Wiosna ’15. Arslan Senki, Kekkai Sensen, Ore Monogatari

Widzieliście Gangstę z nowego sezonu? Strasznie mi się podoba. Jaka szkoda, że anime dostało tylko 12 odcinków, ale z drugiej strony nie ma zbyt dużo materiału z mangi. Jeśli jestem już przy temacie mangi, to znalazłam ostatnio moją nową miłość – Vinland Sagę. Toż to jest absolutnie genialne, szczególnie ta część nierolnicza, ale nawet potem czyta się z przyjemnością i jestem teraz na tak okropnym głodzie, że nie wiem co ze sobą zrobić… Więc kupiłam Berserka.

Przechodząc do przewodniego tematu dzisiejszego posta, oto zamieszczam ostatnie podsumowanie sezonu wiosennego. Wszystkie trzy serie wrzuciłam do jednego worka, bo zwyczajnie nie są jeszcze skończone, i to takie podsumowywanie ich w środku. Troszkę to bez sensu, ale na przykład Ore Monogatari jest tak świetne, że trzeba je chwalić ;)

Zapraszam więc do czytania krótkich opinii o Arslan Senki, Kekkai Sensen oraz Ore Monogatari.


Arslan Senki

Arslan 12

Liczba odcinków: 14/25
Gatunek: akcja, przygoda, dramat, fantasy, historyczne, supernatural
Premiera: 5 kwiecień 2015
Studio: Lidenfilms

Stolicą dobrze prosperującego królestwa Pars jest Ecbatana, miasto pełne cudów i splendoru, rządzone przez niepokonanego, wzbudzającego postrach Króla Andragorasa. Arslan to młody i ciekawski książę Pars, który pomimo starań, wydaje się nie mieć w sobie tego, co potrzeba by być dobrym królem, tak jak jego ojciec.
W wieku lat 14, Arslan wyrusza na swą pierwszą bitwę, w której traci wszystko co kochał. Gdy ustępuje przesiąknięta krwią mgła, oddając panowanie płomieniom i pożodze, chłopak na własne oczy ogląda upadek niegdyś pełnego chwały królestwa. Jednakże bycie władcą leży w jego przeznaczeniu, a pomimo trudności, z którymi przyjdzie mu się mierzyć, musi on wyruszyć w podróż, by odzyskać to, co utracił.

Arslan Senki jest remakiem wydawanej serii sześciu 37-minutowych odcinków między 1991 a 1995 rokiem. Anime powstało na bazie novelki autorstwa Tanaki Yoshiki; w 1991 została wydana też manga, gdzie za kreskę odpowiadał Nakamura Chisato. Manga liczyła sobie 13 tomów i została zakończona w 1996 roku.

Teraz seria dostała swoje drugie życie. Od 2013 roku ponownie zaczęto wydawać mangę, ale tym razem z rysunkami Hiromu Arakawy, twórczyni wspaniałej serii o kurduplu Edziu, czyli Fullmetal Alchemist. Na podstawie owej mangi Arslan Senki dostało ponownie anime, które mieliśmy okazję podziwiać w minionym sezonie, jak również możemy się napatrzeć w następnym, bowiem liczba odcinków wynosić będzie 25.

Jeśli chodzi o mnie… ja jestem prosty człowiek, który uwielbia Hiromu Arakawę. I to właśnie jej nazwisko przyciągnęło mnie – jak również setki innych widzów, jak przypuszczam – do Arslana. Nawet jeśli mogę podziwiać tutaj tylko jej rysunki, to i tak jestem zadowolona, aczkolwiek fajnie by było, gdyby wystartowała z czymś własnym (co pewnie w najbliższym czasie jest niemożliwe). Daryun wygląda jak Kimblee, i znalazłoby się jeszcze kilka innych postaci o wyjątkowym podobieństwie do jej poprzednich dzieci (ale oprócz Daryuna, przy żadnej nie ma się tak się silnych skojarzeń). Historia opowiadana jest bardzo spokojnym tempem, w towarzystwie narratora, którego obecność nadaje całości dodatkowej powagi. Jestem naprawdę zachwycona tym połączeniem, jak również samą fabułą, bo zwyczajnie lubię takie klimaty. Wojownicy, perskie królestwo, brutalność, knucie i intrygi to coś tak bardzo dla mnie. Minusem jednak jest trochę ślimazarne tempo akcji, i cóż, przyznajmy to szczerze, fascynujących zwrotów akcji tu nie ma, szczęka zostanie w paszczy i nie upadnie nam na podłogę. Arslan Senki jest dobrą serią… i tyle.

W tym sezonie zwracam dla odmiany uwagi na openingi, i również ten tutaj bardzo mi się podobał ;) Na plus idzie też obecny humor i przewspaniały Narsus, któremu głos podkłada Namikawa Daisuke. Jedyne co mnie irytuje, to komputerowa grafika podczas walk armia vs armia. Serio, momentami to wygląda jak pochód zombie.

Ocena: 8/10


Kekkai Sensen

Kekkai Sensen 01

Liczba odcinków: 11/12
Gatunek: akcja, fantasy, shounen, supernatural, super moce, wampiry
Premiera: 5 kwiecień 2015
Studio: Bones

Pewnego dnia Nowy York zostaje pochłonięty przez tajemniczą mgłę, przez co staje się miejscem łączącym nasz świat z zaświatami. Równowagę w tej nowej rzeczywistości chroni sekretne stowarzyszenie znane pod nazwą Libra. Leo, fotograf i dziennikarz, który właśnie przybył do miasta, niespodziewanie otrzymuje zaproszenie by wstąpił w ich szeregi.

Z Kekkai Sensen wiąże się dość spore zamieszanie. Seria miała mieć 12 odcinków, ale po 11 tego ostatniego, finalnego, zabrakło. Najpierw jego premierę przełożono z czerwca na lipiec, potem z lipca na, uwaga, grudzień. Strasznie to frustrujące, bo anime było naprawdę dobre i chciałoby się wreszcie zobaczyć ten koniec, a tu takie coś :(. Powodem opóźnienia jest to, że ostatni odcinek nie mieścił się w standardowym czasie, a studio nie chciało nic skracać. No więc nastąpiło opóźnienie i ostatecznie końcówkę zobaczymy pod koniec tego roku, a dokładniej 12 grudnia.

Samo Kekkai Sensen jest… dziwne. Ale w takim pozytywnym sensie. Wzorem Gintamy mamy tu kosmitów na ulicach, a miasto jest z rodzaju tych, gdzie dużo się dzieje i bardzo łatwo stracić głowę – dosłownie. Ściany budynków, całe budynki, a czasem większy kawał miasta jest regularnie rozwalany przez bohaterów w akcji. I nikogo to nie dziwi, czemu miałoby? W jednej chwili spokojnie jesz sobie hamburgera w knajpce, w następnej zostajesz porwany przez kosmitów, a wokół ciebie walają się gruzy. Norma.

O porządek w mieście dba Libra – zawodowo organizacja tajniaków z supermocami, prywatnie zgraja ostro walniętych ludzi. Prym wiedzie tu przewspaniały, genialny Zapp z głosem Nakai Kazuya (Zoro z OP <3). Naprawdę… nie potrafię tego ująć w słowa, to trzeba zobaczyć. Zapp wprowadza tyle elementów komediowych, że nie da się go nie uwielbiać.

Wizualnie Kekkai Sensen przypomina mi taką serię jak Kyosougiga, zresztą pod względem absurdu jest podobnie… absurdalność wylewa się z ekranu. Ale to, co idealnie dopełnia całość, to soundtrack. Kawałki jazzu cudownie współpracują z tym, co widzimy, świetnie pasują do klimatu serii. I tu nasunęło mi się kolejne skojarzenie: Baccano.

Polecam, naprawdę polecam zerknąć na to ;>

Ocena: 9/10


Ore Monogatari!

Ore Monogatari 09

Liczba odcinków: 15/24
Gatunek: komedia, romans, shoujo
Premiera: 9 kwiecień 2015
Studio: Madhouse

Takeo Gouda, pierwszoklasista w liceum. Waga: (około) 120kg; wzrost: (około) 2 metry. Spędza on sobie spokojnie dni w towarzystwie swojego popularnego wśród płci pięknej, acz gruboskórnego przyjaciela z dzieciństwa, Makoto Sunakawy. Pewnego poranka, w drodze pociągiem do szkoły, Takeo ratuje Rinko Yamato przed zboczeńcem. Czyżby był to początek wiosny w życiu naszego bohatera?

Shoujo w bardzo oryginalnym wydaniu. Zastanawialiście się kiedyś, co by było, gdyby postać męska urodą nie grzeszyła? Gdyby była wielka, barczysta i wspinała się na drzewa jak King Kong? Gdyby samym swoim wyglądem budziła grozę i jednocześnie podziw u płci męskiej, a śmiechy i wytykanie palcami u płci żeńskiej? Jeśli tak, to możecie śmiało sprawdzić, jak to wyszło w praktyce. Jeśli nie, i tak gorąco zachęcam to zapoznania się z miłosną historią licealisty imieniem Gouda Takeo. Gwarantuje mnóstwo rozrywki.

Takeo wygląda jak wygląda, ale i tak idealnie określającym go słowem jest „cool”. Chłopak jest świetny w sportach, a do tego ma złote serce, toteż bardzo często widzimy, jak pomaga przejść starszej pani przez ulice, ściągnąć kotka z drzewa, wyciągnąć ludzi z płonącego budynku i tak dalej… Takeo raczej nie odmawia ludziom w potrzebie. Ale jego postura sprawa, że często te dobre zamiary początkowo odbierane są zupełnie źle, i człowiek próbuje uciec w panice, wprawiając w konsternację biednego chłopaka. Na szczęście często i gęsto sytuacje łagodzi jego super-popularny kumpel, Sunakawa.

Powiedzenie „każda potwora znajdzie swego adoratora” znajduje tu doskonałe zastosowanie, bowiem pewnego, pięknego dnia Takeo ratuje przed zboczeńcem Rinko. Dziewczyna zakochuje się w nim bez opamiętania, i nic sobie nie robi z opinii przyjaciółek, które najwyraźniej uważają, że chyba za mocno uderzyła się w główkę.

Anime jest przewspaniałe. Pełne humoru i gagów, rzuca zupełnie nowe spojrzenie na shoujo. Takeo przyprawia o palpitacje serca. Jest wielki, a przy tym rozkosznie cudowny, nieporadny i absolutnie rozbrajający. Najbardziej lubię jego interakcje z Sunakawą, z którym zna się od dziecka. Idzie do niego po radę w każdej sprawie… nawet żeby poćwiczyć całowanie, no bo jakże mógłby zawieść swoją dziewczynę (polecam końcówkę odcinka 6)? Wspaniali z nich przyjaciele, a to jak Suna murem stoi za Takeo, jest doprawdy godne podziwu.

Ore Monogatari to dla mnie najlepsza seria sezonu. Już dawno się tak nie ubawiłam przy żadnym anime, a w tym sezonie dostałam aż dwa – to, oraz Kekkai Sensen. Zalecam nie jeść nic podczas oglądania – grozi zapluciem wszystkiego wokół. Naprawdę chciałabym potrafić wyrazić w słowach to, jak strasznie podoba mi się ta seria. Niestety, chyba im bardziej coś lubię, tym ciężej mi wyrazić zachwyty…

Ocena: 9/10

Advertisements

11 thoughts on “Podsumowania. Wiosna ’15. Arslan Senki, Kekkai Sensen, Ore Monogatari

  1. Gangsty obejrzałam 1 odcinek i na razie się zatrzymałam… jakoś mnie nie pociągnęło do zajrzenia w drugi. Ale do Beserka i jego kupienia za to mnie ostatnio ciągnie, a przecież ja mam milion nieprzeczytanych jeszcze mangusi :/

    O kurcze, nie byłam zainteresowana Arslan Senki, ale przeczytałam o tej serii z lat 90tych teraz u ciebie, poguglowałam i jak mi się kreska i projekt postaci w tej starej wersji podoba *___*

    Ja na Ore Monogatari czekam tydzień w tydzień, bo jak tu żyć bez cotygodniowej dawki „Suki da!”

    • Ja nie mam tak dużo pozaczynanych serii, nie mam też za dużo mang (jeszcze) więc mogę brać :P Problem w tym, że Berserk mi tak średnio podszedł, w dwóch pierwszych tomach rysunki momentami są takie… niesmaczne? Myślałam że mam dużą tolerancję dla takich rzeczy jak flaki na wierzchu, ale zwątpiłam. Ale i tak kupię dalej, w nadziei że potem będzie lepiej, tak jak wszyscy twierdzą…

      Arslan Sanki ja z kolei wolę nowszą kreskę, ale kusi mnie, żeby obejrzeć stare anime – dla porównania ;) Z tym pewnie zaczekam do końca, żeby nie zepsuć sobie przyjemności z oglądania.

      Suki da! Cieszę się, że nie tylko mi odbija na punkcie tej serii ;P

  2. Vinland Saga i Berserk! Taaaaak~! Jej, jeszcze nie tak dawno miałam podobne odczucia co do VS. Niesamowicie mnie ta historia porwała i teraz, kiedy jestem z rozdziałami na bieżąco, życie stało się okropne. XD Ale swego czasu przeżywałam to samo z Berserkiem… Muszę znaleźć kolejną serię, która tak wciągnie mnie bez reszty. :C
    Ze mnie też prosty człowiek, bo po Arslana sięgnęłam między innymi z powodu kreski pani Arakawy. I teraz jestem z tym tytułem daleko, daleko w tyle, ale albo go nadrobię, albo ostatecznie przerzucę się na mangu.
    Pozostałe dwa tytuły kojarzę tylko ze słyszenia i chociaż myślałam, że na drugi się skuszę, to nie mogę się przekonać. Bo romas, bo shojo, a to nie do końca moja bajka, nawet mimo tych postaci xD.

    • Bo życie jest okropnie kiedy nie można czytać Vinland Sagi ;( Pochłania mnie czarna rozpacz, bo też jestem już na bieżąco, i co ja mam teraz zrobić, no?!
      Na mangę Arslana się przerzucę, jak skończy się anime ^^ Ja tam oglądam w zasadzie wszystko, tylko gundamy mi nie podchodzą, ale Ore Monogatari naprawdę jest inne od normalnych romansów ;)

      P.S. Jeszcze 1/3 pierwszego tomu o heroldach, zaczynam się wciągać!

      • Nie wieeem, co robić! TUT To już kilka miesięcy, a ja nie znalazłam odpowiedzi QnQ (umiem pocieszać, wiem >D).
        U mnie kryzys animowy i jakoś strasznie ciężko mi się za cokolwiek wziąć, choć te pozaczynane tytuły mogłabym pokończyć, bo smutek. :<

        Waaa, taaaak :DDD!

        • Haha :D Ale w sumie lubię to uczucie, niby taka paskudna pustka i zniecierpliwienie, bo chce się kolejne rozdziały, ale przynajmniej wiem, że coś było dobre!
          W chwilach kryzysu najlepiej pochłaniać książki/mangi lub grać w życie ;>

  3. Kekkai Sensen – jak w pierwszym odcinku zobaczyłam TEGO kota, to stwierdziłam, że wszystko tej serii wybaczę. Wszyćko.
    Skojarzenie z Baccano! jest tak bardzo na miejscu :D

  4. Jakiś czas temu odkryłam, że Arakawa robi mangę do Arslana i dostałam nerdowego orgazmu. Kocham starego Arslana, kocham nowego Arslana, kocham Arakawę, oszczędzam na sprowadzenie sobie z Japonii grubej paczki z całym Arslanem i całym Juuni Kokki ;D Juuni ma tomów bodajże osiem, Arslan czternaście, do tego jest stara manga… Jak myślę jaki będzie koszt przesyłki, to naprawdę robi mi się słabo ;D

    I chcę, żeby ktoś w Polsce wydał Arslana Arakawy. Najlepiej JPF. Tylko tak jak Ludwika, w dużym formacie <3

    • Tak bardzo się pod tym podpisuje! Też chcę żeby ktoś wydał mangę Arslana od Arakawy, i w sumie to raczej dość prawdopodobne. Albo JPF albo Waneko, tak obstawiam. Starego Arslana nie oglądałam, ale mam ochotę porównać, tylko nie teraz, nie chcę sobie spoilerów robić ;)

      • E, nowe anime już prawie dogoniło stare anime. I dawno przegoniło mangę ;D Ja jednak wolałabym JPF – Waneko ostatnio trochę mnie wkurza w kwestii tłumaczeń, a w Arslanie jest mnóstwo perskich i okołoperskich nazw napisanych po japońsku, a to grozi katastrofą.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s