Pod Lupą! Jesień ’14. Shigatsu wa Kimi no Uso

Shigatsu wa Kimi no Uso - 01

Mówiłam już kiedyś, że uwielbiam muzyczne anime? ;> Gdy tylko dostrzegłam Shigatsu wa Kimi no Uso w jesiennej rozpisce, z miejsca wiedziałam, że będę to oglądać… przez muzykę właśnie. W pierwszym odcinku nie było żadnych niespodzianek które by mnie zniechęciły do tego, i strasznie się z tego cieszę. Znalazłam sobie fajną, śliczną serię z muzyką klasyczną, a jakby tego było mało, to nawet kroi się romans i trochę humoru w jednym! ^^

Zarys fabuły

Geniusz pianina, Arima Kosei w dzieciństwie wygrywał każdy muzyczny konkurs, a jego imię znane było wśród młodych muzyków. Ale po śmierci matki, a tym samym osoby, która uczyła go gry, chłopak całkowicie się załamał; podczas jednego z występów jego uszy całkowicie zamknęły się na muzykę, mimo że ze słuchem wszystko było w porządku. Nawet po dwóch latach Kosei nie dotknął pianina, a świat stał się dla niego miejscem monotonnym i pozbawionym barw. Nie przeszkadzało mu to zbytnio, dopóki miał przy sobie dwójkę swoich przyjaciół, Tsubaki i Ryoutę… aż pewnego dnia jedna dziewczyna wywróciła wszystko do góry nogami. Miyazano Kaori, bo to o niej mowa, jest śliczną wiolonczelistką, prawdziwie wolnym duchem, a jej gra perfekcyjnie odzwierciedla jej charakter. Kaori pomaga Koseiowi powrócić do świata muzyki, pokazując mu, że powinien on być pełen wolności, a nie taki, jak się uczył: poukładany i sztywny.

Opinia

W pierwszej chwili trochę mnie zraziło, że historia opowiada o czternastolatkach. Ale z drugiej strony, bohaterowie są tak pozytywni w odbiorze, że szybko przestałam zwracać na to uwagę. Arima Kosei to niezwykle utalentowany dzieciak, który od małego grał na pianinie, ale po śmierci matki przestał i wpadł w swego rodzaju muzyczną depresję. Jego przygoda z pianinem zaczęła się właśnie przez chorą matkę, która całe swoje ambicje przelała na syna. Nie mogła osobiście zabłysnąć, pomyślała więc, ze zrobi to za nią jej dziecko. Można tylko się domyślać, jak kiepskie życie miał przez to Kosei. Jest postacią bardzo spokojną, cichą, która świat widzi tylko w szarościach… dopóki na jego drodze nie staje Miyazono Kaori.

Shigatsu wa Kimi no Uso - 10

Tutejsza heroina również potrafi grać, i jak się okazuje, jest wiolonczelistką. Pierwsze spotkanie tej dwójki nie było zbyt fortunne, bo Kaori wzięła go za zboczeńca. Ale Kosei zachwycił się nią i jej grą na melodyjce razem z trójką dzieciaków w parku, i muszę wam powiedzieć, że ja też. Ta scena była tak wesoła i ciepła, że mimowolnie się uśmiechałam. Dziewczyna jest naturalna, zdrowo postrzelona, a przy tym widać, że potrafi cieszyć się i życiem, i muzyką… w przeciwieństwie do Koseia. Zanim spotyka on ją w parku, wpierw znajduje jej buty i leginsy zawieszone na drzewie, których postanowiła się pozbyć. To pewnie tak w ramach łączenia się z naturą ;P

W gatunkach widzimy „dramę”, i choć faktycznie Kosei ma za sobą jakieś traumatyczne przeżycia, całość jest doskonale wyważona i nie zostajemy tym przygnieceni. Chłopak nie afiszuje się ze swoją przeszłością i nie bombarduje widza ponurymi myślami, a jako przeciwwagę dla takich scen, gdzie czegoś się jednak o tym dowiadujemy, dostajemy humor. Gagi może i nie są zbyt oryginalne, ale rozładowują to doskonale. Gdyby jednak nie dawały rady, wciąż mamy świetne postacie, które z powodzeniem to nadrobią. Oprócz Arima i Kaori spotkamy chłopczycę imieniem Tsubaki, oraz szkolnego przystojniaka Ryoutę ;)

Grafika jest prześliczna. Barwy są żywe i nasycone, a tła to prawdziwa uczta dla oczu. Wszędzie pełno kolorów, i idealnie pasuje to do lekkości i całego tego optymizmu, jaką emituje seria. Wzmacnia to też sceny, które wcale nie są takie wesołe, a które zaprezentowano nam w ciemnych, ponurych odcieniach – jak urywek z matką Arima czy jego depresją. Wisienkę na torcie stanowi opening wraz z endingiem. Muzycznie może nie zapadną nam one w pamięć (choć piosenki są miłe dla ucha, warto posłuchać, szczególnie ending), ale pod względem grafiki są bardzo ładne, delikatne i stanowią doskonały wstęp/zakończenie odcinka.

Shigatsu wa Kimi no Uso to z pewnością jedna z tych serii, na którą warto zwrócić uwagę w sezonie… oczywiście, o ile nie przeszkadza nam muzyka klasyczna ;) Co prawda w pierwszym odcinku nie było jej zbyt wiele, ale wszystkie znaki na niebie i ziemi wskazują, że potem to się zmieni.

Gatunek: drama, muzyczne, romans, szkolne, shounen
Studio: A-1 Pictures
Oglądam: Tak! Nie mogę się doczekać następnego odcinka ^^

Reklamy

2 thoughts on “Pod Lupą! Jesień ’14. Shigatsu wa Kimi no Uso

  1. Wiek bohaterów też mnie początkowo zrażał, jednak nie trwało to długo właśnie przez ich charaktery. Całość jest bardzo sympatyczna, a odcinki mijają mi naprawdę szybko. Poza tym muzyka klasyczna w anime jest miłą odmianą. Na pewno będę oglądać dalej. ;3

  2. To anime było gniotem. Nawet nie wiadomo na co była chora Kaori. Poza tym po gówno ta rehabilitacja i operacja skoro to jedynie przyśpieszyło jej śmierć. Autor mangi to jakiś głupek.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s