[Recenzja] Usagi Drop

Nie wiem jak u was, ale u mnie pogoda wywołuje wręcz depresję. Zimno, ponuro, przygnębiająco, nic tylko schować się pod kocem i mieć cały świat tam, gdzie plecy kończą swoją szlachetną nazwę. Dodatkowo popsuł mi się czytnik i jestem tym faktem załamana. Na moje nieszczęście jest już dwa miesiące po gwarancji i raczej nie mam szans, żeby osławiona obsługa Amazona mi go wymieniła. Ech… W taki właśnie dzień chętnie obejrzałoby się coś, co, ociepli, rozchmurzy, po prostu poprawi humor. Idąc tym tokiem rozumowania przypomniałam sobie o serii, która potrafi tego dokonać w zaledwie 11 odcinków ;)

Daikichi Kawachi wiódł raczej normalne życie trzydziestoletniego kawalera – dopóki nie stanął twarzą w twarz z sześcioletnią Rin na pogrzebie swojego dziadka. Jak się okazało, dziadek mimo siedemdziesięciu dziewięciu lat na karku wciąż miał w sobie tyle werwy, by mieć kochankę i spłodzić z nią dziecko. Dla rodziny jest to wstyd, a małą postrzegają jedynie jako problem. Matka Rin porzuciła ją i przepadła jak UsagiDrop 01kamień w wodę, w związku z tym przykry obowiązek wychowania dziewczynki przypada na jej nową rodzinę. Pod wpływem impulsu decyduje się na to Daikichi, i szybko się przekonuje, że bycie samotnym rodzicem wcale nie jest takie łatwe.

Usagi Drop to anime wyemitowane przez Production I.G. w 2011 roku na podstawie mangi autorstwa Unity Yumi. Generalnie seria opowiada o dorosłym facecie wychowującym samotnie sześcioletniego szkraba. To okruchy życia w czystej postaci; ale okruchy życia tak słodkie, urocze i ciepłe, że wprost nie oderwiecie się od ekranu.

Rodzicem być!

Przez 11 odcinków będziemy oglądać, jak Daikichi uczy się trudnej sztuki rodzicielstwa. Jego decyzja o przygarnięciu córki dziadka była zupełnie nieprzemyślana, całkowicie dyktowana chwilą. Słuchając, jak dorośli ludzie rozmawiają o dziewczynce w sposób suchy, nieco okrutny i jakby jej tam zupełnie nie było, a wreszcie pada nawet sugestia oddania jej do sierocińca, Kawachi traci nad sobą panowanie. Oferuje małej dom mimo protestów i niechęci swojej rodziny.UsagiDrop02 Następnego dnia może już nie jest taki ochoczy, ale nie wycofuje się, wręcz przeciwnie – odpowiedzialnie podchodzi do sprawy i naprawdę zamierza zająć się dzieckiem. W ten sposób oglądamy całkiem realistyczne przygody świeżo upieczonego ojca. Czas naszego bohatera zostaje mocno ograniczony – skończyły się wypady na piwko po pracy ze znajomymi. Także sama praca musiała ulec zmianie, żeby Daikichi mógł mieć więcej czasu dla Rin. Mężczyzna zaczyna obracać się w zupełnie innym środowisku osób również wychowujących dzieci. Jego życie i myśli stopniowo coraz bardziej skupiały się wokół sześcioletniej dziewczynki i każdej, nawet drobnej rzeczy z nią związanej. Jej życie stało się jego życiem. Brzmi strasznie? Może, ale wcale takie nie jest ;)

Bo dzieci są fajne

Z anime wręcz wylewa się słodycz i podczas seansu spokojnie możemy dojść do wniosku, że wychowanie dziecka to sama przyjemność. W głównej mierze to zasługa samej Rin. Ta dziewczynka to dziecko-anioł, ideał, perfekcyjna córka o której mógłby pomarzyć każdy rodzic. Nie ma z nią problemów, bowiem Rin jest niezwykle odpowiedzialną i spokojną osóbką. Ona również musi zaadaptować się do nowej sytuacji, zaufać, poczuć bezpiecznie. Szybko podbija serce naszego bohatera i, co ciekawsze, również jego rodziny, która wręcz wyczekuje kolejnych odwiedzin tej dwójki.

UsagiDrop06W wychowaniu Rin bardzo pomaga naszemu bohaterowi mama Koukiego. Ta kobieta również samotnie zajmuje się dzieckiem, i ma w zanadrzu wiele cennych i wartościowych rad dla laika, jakim jest Daikichi. Anime delikatnie sugeruje nam, że powinni oni zejść się ze sobą, i naprawdę szkoda, że w końcu do tego nie doszło. Zarówno ona, jak i Kouki, to niezwykle sympatyczne postacie, może nawet bardziej przemawiające realizmem do widza niż Daikichi i Rin. Zresztą w Usagi Drop chyba nie ma nikogo, kogo nie da się nie lubić… poza oczywiście mamą Rin, do której wciąż mam mieszane uczucia.

Oprawa wizualna i soundtrack

Najmocniejszą stroną Usagi Drop definitywnie jest historia i sami bohaterowie, ich kontakty i perypetie. Grafika jest skromna; widać, że poskąpiono na nią funduszy. Kontury wielokrotnie są rozmyte, tak samo jak i kolory. Wszystko jest maźnięte, niedopracowane. Najdziwniejsze jest to, że taki zabieg naprawdę pasuje do całości – przez to anime wydaje się jeszcze cieplejsze. Opening i ending wizualnie prezentują nam coś, co przypomina dziecięce rysunki oprawione w odpowiednią do klimatu muzykę. Każdy odcinek zaczynamy słuchając „Sweet Drops” w wykonaniu Puffy, a kończymy na piosence „High High High” autorstwa Kasarinchu. OST… nie pamiętam go zupełnie, pamiętam jednak, że anime było dla mnie raczej ciche i spokojne.

Co mogę powiedzieć na koniec? Może to, że oglądając Usagi Drop w zeszłym roku byłam całkowicie oczarowana. Anime wzruszało, bawiło iUsagiDrop04 nieco dawało do myślenia. Samą Rin może ciężko byłoby nam spotkać w codziennym życiu, ale problemy, które porusza Usagi Drop, już tak. Seria nie ma jakiegoś konkretnego zakończenia, producenci zostawili sobie furtkę na wypadek, gdyby kiedyś chcieli wyemitować drugi sezon. Osobiście mogłabym zachęcać do seansu każdego, bo naprawdę warto poświęcić trochę czasu. Aha, czuje się jeszcze w obowiązku przestrzec przed mangą. O ile anime skupia się na pokazaniu, jakie to rodzicielstwo jest fajne, o tyle manga w dalszych tomach BARDZO zbacza z tego toru i można się nieźle rozczarować, dokąd ta historia zmierza.

 

Reklamy

2 thoughts on “[Recenzja] Usagi Drop

  1. Ach, Usagi Drop :”D Seria, którą bardzo ciepło wspominam, ale ktoś kto lubi obyczajówki chyba musi być nią oczarowany.
    Ładnie wymieniłaś to co sama zauważyłam w czasie oglądania serii – Rin to dziecię cudowne i kochane (powiedziałabym, trochę za bardzo) i opiekować się nią jest o wiele łatwiej niż przeciętnym brzdącem (widzę, że często zarzuca się tej serii właśnie przeidealizowanie rodzicielstwa). Ale mi to tam nie przeszkadza – trochę ciepła zawsze się przyda, a ta seria jest właśnie od rozczulania i wprawiania w dobry humor :D
    Kreska jest IMO prześliczna – nie wybitnie „budżetowa”, ale ta lekkość kreski i animacji wprost idealnie pasuje do historii :D
    Ogólnie rzecz biorąc, bardzo symaptyczna seria (mangi, zgodnie z ostrzeżeniem wszystkich, którzy ją tykali, nie czytałam i jest mi z tym dobze ^__^)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s