Z serii: To mnie wbiło w fotel!

Szoking

Hej! Macie tak czasami, że podczas oglądania/czytania czegoś, tak bardzo jesteście zaszokowani tym co widzicie, że wręcz zapominacie jak się oddycha? Otwieracie szeroko oczy i patrzycie z niedowierzaniem, raz po raz zadając sobie pytanie „jak to się mogło stać?! to niemożliwe, nie tego się spodziewałem!”. A może jesteście zachwyceni scenerią i muzyką do tego stopnia, że nie możecie oderwać oczu od ekranu? Może śmiejecie się tak głośno że rodzice zaglądają do pokoju i pukają się w głowę, albo płaczecie tak mocno, że tona chusteczek to za mało. Nie? Hm, cóż. Ja tak miewam. Może to dziwne przeżywać w takim stopniu to co się czyta lub ogląda, ale nigdy nie twierdziłam że jestem normalna :) Jeśli ktoś ma podobnie, to uff, co za ulga…

W każdym razie zrodził mi się pomysł, żeby scenami które wywołały u mnie skrajne emocje się podzielić. I tak powstała dzisiejsza notka, a także cała ta kategoria. Z góry ostrzegam, że posty tego typu będą najeżone spojlerami! Wcześniej napiszę o jakiej serii dziś będzie mowa, żeby nikt nie popsuł sobie przyjemności oglądania samemu ;)

No to zaczynajmy! Dzisiejszy wpis poświęcę serii Hunter x Hunter, a konkretniej to scenie, która dla mnie była prawdziwym wyciskaczem łez. Moment ten miał miejsce w odcinku 135. Kto nie oglądał a zamierza, NIECH NIE CZYTA. Tych którzy widzieli, zapraszam do podzielenia się wrażeniami :)

Hunter x Hunter
Śmierć Meruem i Komugi


Komugi Meruem

Zacznijmy od tego, że cały ten mrówczy art zaczynał mnie nużyć do tego stopnia, że gdzieś w połowie przerwałam i dopiero niedawno nadrobiłam całość. Strasznie się to wszystko jakoś przeciągało, i do tego zaczął mnie irytować narrator, którego wcześniej bardzo sobie chwaliłam. Jak już zaczęłam nadrabiać, to żadna siła mnie od ekranu odciągnąć nie mogła (okej, poza pracą…). W życiu bym się nie spodziewała, że mrówczy król skończy swój żywot tak… tak zwyczajnie. Bez żadnych fajerwerków ani niczego. Owszem, były fajerwerki podczas walki z Prezesem, ale przecież Meruem przeżył, nie? A tu bach, okazuje się, że jednak nie, że to była trucizna. Mało tego, swoje ostatnie chwile postanowił spędzić z ludzką dziewczyną. Nawet był gotów o to błagać. On, który ludzi traktował jak robactwo. Niesamowita przemiana, i do tego tak bardzo naturalna.

To właśnie te ostatnie chwile Meruema, spędzone razem z Komugi tak bardzo mnie poruszyły. Rozbiły, zdruzgotały, i wycisnęły tyle łez, że ekran mi się rozmywał przed oczami. A jak mnie później bolała głowa…

Nie chodzi o to, że oni razem umarli. Nie chodzi o to, że ona postanowiła z nim zostać wiedząc, że jeśli będzie z nim zbyt długo, na nią także zacznie działać trucizna. Nie. Chodzi o to, jak to wszystko zostało przedstawione. Prawdziwe arcydzieło. Po endingu, mocno zresztą zmienionym, pojawia się czarny ekran i po prostu słyszymy ich głosy. Nie ma żadnej muzyki, jest absolutna cisza w tle. Grają w gungi, jak zawsze. Nawet w obliczu śmierci nie przestają robić tego, co zawsze robili. Zupełnie tak, jakby mieli grać wieczność, jakby nic nie miało ulec zmianie. Najbardziej wzruszające dla mnie były ciągłe pytania mrówczego króla, czy Komugi wciąż tam jest. I jej spokojnie, ciepłe odpowiedzi że tak,  oczywiście. Zachowała spokój nawet gdy Meruem oznajmił, że jest zmęczony i chyba trochę się prześpi. Poprosił, żeby złapała go za rękę. Dodajmy do tego te sekundy, gdy gdzieś tam był przebłysk światła, gdy ona dotykała palcami jego twarzy, ostatnie wspólne ujęcie, i jak ja u licha miałam się nie rozkleić?

KomugixMeruem

Och, damn, nie potrafię nawet do końca się wysłowić, jak wielkie wrażenie wywarła na mnie ta scena. Jedna z najbardziej smutnych, jakie dane mi było oglądać w anime. Doprawdy, pierwszorzędny wyciskacz łez.

Zostałam wielką fanką tej pary. A przecież nawet nie doszło między nimi do czegoś większego. Wszystko to aluzje, domysły, delikatne sugestie.

Ale to wystarczy, mamy przecież wyobraźnie.

Reklamy

2 thoughts on “Z serii: To mnie wbiło w fotel!

  1. Od pewnego czasu Hunter x Hunter jest jednym z moich ulubionych anime i to właśnie za sprawą arcu z mrówkami, a dokładniej jego końcówki. Wiedziałam jak się to skończy, bo wcześniej przeczytałam mangę („sprawdzę tylko jeden kolejny rozdział, no może dwa, albo wszystkie”), ale i tak scena ta wywarła na mnie olbrzymie wrażenie. Szkoda, że anime praktycznie już się skończyło, a manga znowu ma przerwę :<

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s