[Recenzja] Reimei no Arcana

Reimei

Los nie był dla Nakaby łaskawy. Wojna między jej rodzimym krajem zwanym Senan, a sąsiednim Belquat, trwała od ponad 200 lat. Aby zażegnać ten konflikt postanowiono uczyć ją kozłem ofiarnym. Pogardzana przez swoje czerwone włosy księżniczka zostaje wysłana do obcego państwa, za jedynego towarzysza mając pół-człowieka Lokiego. Na dworze Belquat nie zostaje przyjęta ciepło, wszak Senan to państwo biedniejsze, a ona jeszcze posiada ten szpetny kolor włosów. Także jej nowy mąż, książe Caesar, nie jest swojej żonie przychylny. Jak więc poradzi sobie Nakaba w tym siedlisku węży?

„Tamtego dnia, stałam się własnością wroga”

CoverReimei no Arcana to trzynastotomowa manga shoujo autorstwa Tomy Rei. Osadzona jest w świecie fantasy, co stanowi niewątpliwą zaletę. Niewiele jest romansów toczących się na terenie baśniowych krain, gdzie możemy do woli oglądać prześliczne pałace czy fantazyjne stroje, a tu nawet znalazł się jeden turniej rycerski.

Historia nie jest zbyt odkrywcza. Księżniczka zostaje sprzedana w zamian za obietnicę pokoju i jest związana z egoistycznym dupkiem. Żeby było bardziej dramatycznie, wszystkie znaki na niebie i ziemi wskazują, że czuje ona mięte do swego służącego. Tak, tak, to wszystko już gdzieś było. Autorka jednak całkiem zgrabnie wybrnęła z sytuacji, mieszając romans z polityką. Głównym zmartwieniem bohaterów jest dobro kraju, a dopiero później ich własne pragnienia. Nie zawsze przecież można robić to co się chce, szczególnie wtedy, gdy wisi nad tobą paskudna rzecz zwąca się Odpowiedzialnością. Ale shoujo i tak pozostanie shoujo, nie ominie nas więc czytanie o wzdychających do siebie bohaterach. Zwłaszcza, że Odpowiedzialność to taki dobry popychacz akcji, w końcu wprowadza więcej zamieszania i rzuca zakochanym kłody pod nogi. Ale spokojnie, Reimei no Arcana uniknęła losu przedramatyzowanej, łzawej historii. Całość jest dobrze wyważona; czyta się naprawdę szybko, lekko i przyjemnie.

Bohater, który dorasta

Niewątpliwym plusem mangi jest przemiana, jaką przechodzi Caesar. Nasz arogancki książe za sprawą Nakaby bardzoStrona 3 się zmienia. Początkowo ucieka od odpowiedzialności, jest strasznym egoistą i nie waha się grozić śmiercią swojej żonie albo jej służącemu. Nakabę traktuje jak zakładnika. Jakież jest jego zdziwienie, gdy kobieta, która powinna być mu uległa, w odpowiedzi na jego chamskie odzywki częstuje go prawym sierpowym… Kontakty księcia i księżniczki przypominały zaloty jakiegoś podrostka do dziewczyny, która mu się podoba. Wiecie, ciąganie za włosy, dokuczanie, robienie wszystkiego, żeby tylko zwróciła na niego uwagę, ale w bardzo nieprawidłowy sposób. Z każdym dniem książę coraz bardziej zakochuje się w swojej żonie, chce ją chronić i uczynić szczęśliwą, wreszcie bierze życie w swoje ręce… a także staje się chorobliwie zazdrosny o Lokiego, który jest w zasadzie kompletnym przeciwieństwem Caesara. Cichy, spokojny, niewiele mówi i ma wiele tajemnic. Chyba o najważniejszej z nich dowiemy się dopiero na sam koniec mangi. Loki jest też rzecz jasna bardzo oddany swojej księżniczce, życie by za nią oddał, bo serce to już dawno…

Jeśli chodzi o samą Nakabę… hmmm… jest to z pewnością kobieta silna i stanowcza, wrażliwa na innych ludzi. Jej doświadczenie nie złamały jej, ale dodały sił. Nie czeka na rycerza na białym koniu, nie płacze i nie krzyczy o ratunek. Tak, da się ją lubić, trzeba tylko przymknąć oko na jedną rzecz – momentami Nakaba cierpi na przypadek Mary Sue.

Czasem lepiej nie wiedzieć

Jednym z elementów fantastycznych w mandze są tajemnicze moce Arkany. Różnie się one objawiają, ktoś może władać Strona 4nad wężami, ktoś panować nad ogniem… Nakaba może widzieć przeszłość, a także przyszłość. Korytarz, do którego wchodzi, ma niezliczoną ilość drzwi, a za każdymi kryją się inne wybory. Alternatywne światy. Czerwonowłosa księżniczka ma więc możliwość przewidzenia tego, co się stanie i uniknięcia niechcianych wydarzeń. Wydawałoby się, że jest to błogosławieństwo, ale nie! Jest to także przekleństwo. Żeby uratować czyjeś życie, ktoś inny życiem musi zapłacić. Zasada równoważnej wymiany, jakby to powiedzieli fani FMA… A jak tu wybrać między życiem dwójki bliskich ci osób?

W świecie fantasy nie może też zabraknąć istot takich jak elfy czy inne krasnoludy. Tutaj mamy „pół-ludzi”. Siłą przewyższają normalnego człowieka, ich wygląd jest wzbogacony o ogony czy psie/kocie/królicze uszka. Poza tym niczym się od człowieka nie różnią, a mimo to są traktowane z pogardą, jak coś, co w hierarchii jest niżej od ludzi. W mandze odgrywają niezwykle ważną rolę, bo czuła na wszelkie dyskryminacje Nakaba chciałaby uczynić ich świat lepszym, kiedy cała reszta świata chętniej widziałaby ich martwych.

Reimei no Arcana przypomina całkiem nieźle skonstruowaną powieść. Mamy jakiś ciąg przyczynowo-skutkowy, bohaterowie muszą podejmować trudne wybory, nie ma łatwych rozwiązań. Niewiele tu też elementów komediowych, co nie znaczy, że ich w ogóle nie ma. Dla rozładowania atmosfery autorka czasem deformuje postacie i rzuca jakąś zabawną sceną. W całej mandze nic mnie szczególnie nie drażniło, nawet jej zakończenie było  satysfakcjonujące i nie pozostawiło uczucia niezaspokojenia. Toma Rei zaoferowała nam coś więcej niż tylko shoujo, zaoferowała shoujo z fabułą, które nie kręci się jedynie wokół miłości. Akcja nie dzieje się też w szkolnych ławkach, do czego przyzwyczaiła nas znaczna część mang z tego gatunku. A to tylko kolejny powód, dla którego warto sięgnąć po Reimei no Arcana. Historia może nie zapadnie nam w pamięć na dłużej, nie ma w niej czegoś, co by rzucało na kolana, ale fan nieco poważniejszych romansów z pewnością znajdzie tu coś dla siebie.

Advertisements

8 thoughts on “[Recenzja] Reimei no Arcana

    • Ja się bawiłam dobrze przy lekturze, więc myślę że nie będzie to czas stracony :) A że jestem ogromną fanką fantastyki to po prostu nie mogłam tej mangi zignorować :P

  1. Zachęcona Twoją recenzją przeczytałam mangę i muszę przyznać, że okropnie mnie wciągnęła. Najbardziej polubiłam chyba główną bohaterkę, Lemilię i Vernasa. Także kreska autorki mi się podobała (zwłaszcza te okładki :) ), chociaż sceny walki czasami wyglądały trochę nieporęcznie. Dużym plusem jest podejście do problemu Arcany, o którym pisałaś oraz szokujące zakończenie. Generalnie „Reimei no Arcana” mi się bardzo podobało :D

    • Okładki były piękne ;) Scen walk na szczęście nie było tam dużo, więc właściwie nie rzuciło mi się to jakoś w oczy ;P Dylematy związane z Arcaną to największy plus tej serii moim zdaniem ^^
      Cieszę się, że mogłam pomóc, miło mi że recenzja okazała się choć trochę trafna :)

  2. Ostatnio skanlatorzy na reszcie wzięli się do pracy i skończyli RnA, więc postanowiłam zrobić sobie re-read całości i… cóż – tak jak piszesz, seria jest definitywnie dobrą mangą (np. fragment z wyborem którego księcia ocalić naprawdę wbija w fotel i baaardzo podobało mi się, że księżniczka nie znalazła jednak rozwiązania, które doprowadziłoby do happy endu tego wątku), ale niestety nie mogłam pozbyć się uczucia, że od pewnego momentu autorka nie wiedziała już co zrobić z tą historią. Mniej więcej w chwili, gdy oboje z naszej kochanej pary zostali zmuszeni do [kolejnego ;P] politycznego małżeństwa, czytało mi się już naprawdę bardzo opornie, co mnie okropnie zabolało, ponieważ początkowo z zapałem pożerałam fabułę w zupełnie niezdrowych ilościach :(
    Jeśli jednak pominąć słabszą końcówkę, Arcana są fajnym romansem (choć trochę mnie wkurzało, że Nakaba z biegiem czasu straciła gdzieś swój pazur – słodkość Caesara jednak z siłą gromu ratowała ten aspekt), który definitywnie trzeba polecać fanom fantastyki, ponieważ niestety mało jest tytułów prezentujących taką mieszankę, a przecież jest ona taka fajna i daje tyle ciekawych możliwości! :)

    Pozdrawiam ^^

    • Fragment, o którym wspominasz, także i mi się bardzo podobał, tak samo jak i śmierć brata Caesara :) Ogólnie wątki z Arcaną, gdzie Nakaba była wobec niej bezsilna, to jedne z moich ulubionych ;P
      Raczej nie miałam wrażenia, że autorka nie wie już co z tą mangą zrobić, ale fakt, ja również zwolniłam z czytaniem mangi od tamtego momentu. Ale cóż, jakoś akcje trzeba dociągnąć do końca, a to nie był aż taki zły sposób.
      Co do pazura Nakaby to nie sądzisz, że skoro odnalazła kochającego męża i akceptację, to nie musiała już być taka harda? ;P

      Pozdrawiam również :)

      • Tak, wątki z Arcaną definitywnie były najmocniejsze – dobrze przemyślane i naprawdę skłaniające do zastanowienia się nad różnymi kwestiami. Podświadomie nie raz przeszło mi przez głowę, że nigdy nie chciałabym być postawiona w życiu przed takimi wyborami jak Nakaba, a i możliwość znania przyszłości to bardziej klątwa niż dar.
        Prawda, że nie było znów jakoś bardzo źle, bo np. podobał mi się plot-twist z Lokim na końcu, ale zabrakło mu tej „magii”, która była przez większość serii. Oczywiście wiadomo, że satysfakcjonujące zakończenie najtrudniej napisać, ale po prostu szkoda mi było, że zamiast ekscytacji końcówką, jakoś tak doczytałam ją bez większych emocji.
        Heh, może i masz rację co do Nakaby :) Choć z drugiej strony to że kobieta znajdzie „tego jedynego”, który dodatkowo jest tak słodki jak Caesar, nie oznacza od razu, że płacz jest odpowiedzią na wszystkie problemy. Ale żeby nie było – mimo to i tak uważam naszą czerwonowłosą księżniczkę za jedną z lepszych protagonistek mang shoujo :) Biorąc pod uwagę jak trudno znaleźć serię z naprawdę silną heroiną, ona definitywnie plasuje się w czołówce kobietek walczących ^^

        Pozdrawiam ^^

        • Tak myślę, i myślę, i muszę się z Tobą zgodzić. Magii na końcu faktycznie nie było, w zasadzie troszkę odniosłam wrażenie że skończyło się jak skończyło, bo autorka po prostu musiała pozbyć się jednego z panów żeby wyeliminować ten trójkącik. Ale moje początkowe „wtf?” przeszło w „może to i nawet lepiej”, więc generalnie nie czuje się jakoś zawiedziona :) Choć było mi strasznie szkoda Lokiego.
          Co do Nakaby – znów się zgodzę, ale i tak ją rozgrzeszam właśnie z tego powodu, że przez tyle czasu była silna, to w końcu musiała mieć jakieś chwile słabości :)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s