Podsumowania. Wiosna ’14. Isshuukan Friends.

Isshukan07

Tytuł: Isshuukan Friends (One Week Friends)
Liczba odcinków: 12
Gatunek: komedia, szkolne, shounen, okruchy życia
Premiera: 7 kwiecień 2014
Studio: Brains Base

Bez zbędnego wstępu wstawiam kolejne, już chyba przedostatnie podsumowanie sezonu wiosennego, i wracam do czytania Pratchetta ;)

Zarys fabuły

Kaori Fujimiya stroni od ludzi. W szkole jest bardzo samotna, nie pozwala się zbliżyć nikomu do siebie. Ta zimna z pozoru panna nie zachowuje się tak bez powodu: w każdy poniedziałek traci wspomnienia związane z przyjaciółmi. Pewnego dnia jej kolega z klasy, Yuuki Hase postanawia się z nią zaprzyjaźnić. Nie jest to jednak łatwe zadanie, ponieważ dziewczyna jest bardzo niechętna i unika wszelkich prób nawiązania kontaktu. Ale Hase nie odpuszcza tak łatwo i Kaori postanawia dać mu szansę. Nawet kiedy po rzeczonym tygodniu Fujimiya traci pamięć, jej kolega po prostu zaprzyjaźnia się z nią na nowo.

Opinia

Pierwotnie w ogóle nie zauważyłam tego anime w zapowiedziach. Kiedy już je spostrzegłam, z miejsca rzuciła mi się w oczy grafika. Trochę przypominała mi Usagi Drop, choć tam wszystko było niestaranne, jakby niewykończone, ale tak samo delikatne. Pełna nadziei odpaliłam pierwszy odcinek i byłam zachwycona! Zapowiadało się na naprawdę sympatyczny, ciepły seans…

I niestety, nic więcej nie dostałam. Isshuukan Friends nie ma jakiejś magii w sobie, tego czaru na który czekałam. Bohaterowie są do bólu poprawni. Grzeczni, przykładni, co chwila przepraszają, nie chcą sprawiać kłopotu, dziękują za wszystko i ze wszystkiego się cieszą. To sprawia, że w pewnym momencie zaczynamy się potwornie nudzić, bo seria ciągnie się jak flaki z olejem. Owszem, posuwamy się z akcją naprzód, Kaori przestaje być odludkiem, dowiadujemy się co stało za utratą jej wspomnień… Ale naprawdę, ja się już nie mogłam doczekać końca. Może to dlatego, że oglądałam 10 odcinków (z 12) hurtem, nie wiem. Hase mocno mnie już irytował ze swoją obsesją na punkcie Kaori, w kółko gadał tylko o niej. Fujimiya to, Fujimiya tamto… można było już tym rzygać. Sama zainteresowana momentami wcale nie była lepsza…

Za to na słowa pochwały zasługuje Shougo, bez którego nasz biedny chłopiec nie zrobiłby ani jednego kroku do przodu. To najlepszy przyjaciel Hase, opanowany mruk u którego przez całe 12 odcinków nie widziałam ani jednego uśmiechu. Mimo tego został moim ulubieńcem! Przynajmniej nie wkurzał przesadnym rozczulaniem się nad sobą ;)

Na uwagę zasługuje też muzyka. W szczególności spodobał mi się ending w wykonaniu  pani, która podkłada głos Kaori (Sora Amamiya) . Zauważyłam, że w zasadzie najczęściej zapadają mi w pamięć endingi ^^” OST, który skomponowała Kawashima Ai zdecydowanie podciąga ocenę anime w górę, tak samo jak i grafika. Mamy do czynienia z naprawdę ślicznymi tłami i zgrabnym designem postaci. Ich wspólną charakterystyczną cechą są odstające, niesforne kosmyki włosów.

Podsumowując to wszystko, Isshuukan Friends od strony technicznej prezentuje się bardzo dobrze, ale jest serią do bólu japońską i niesamowicie grzeczną. Łatwo to przedawkować, co stało się w moim przypadku. Naprawdę lubię okruchy życia, ale muszą mieć to „coś”. W moim odczuciu tego tutaj zabrakło, niestety.

Ocena: 6/10

Reklamy

11 thoughts on “Podsumowania. Wiosna ’14. Isshuukan Friends.

  1. Jakoś się cieszę, że nie zabrałam się za oglądanie tego tytułu. To chyba jednak nie moje klimaty. Właściwie lubię serie obyczajowe, ale nie aż takie „ciapowate”. No a skoro wszyscy w tej serii tylko przepraszają, dziękują i się cieszą to znaczy, że niepotrzebnie bym się z nią męczyła.

  2. Slyszalam ten tytul, troche objechany przez ludzi, ale w sumie nic dziwnego. Sama fabuła jest troszeczkę hmm.. głupiutka ^^
    Podoba mi się grafika, taka wpadające w moe klimaty, ale nie przytłaczająca. Myślę, że sama sprawdzę powyższy tytuł, choć nie będzie żadnych fajerwerków. Ale może uda się zabić upalne popołudnia (:

    • Tu wszystko jest głupiutkie, nie tylko fabuła :P Mnie też przyciągnęła grafika, choć teraz trochę żałuje że dałam się zwabić ^^”

  3. Też mam problem z tym tytułem. Z jednej strony miło mi się go oglądało raz w tygodniu, z drugiej to chyba optymalna dawka, bo zobaczenie tego hurtem byłoby za dużą dawką japońskiej delikatności (serio, nie pamiętam serii, gdzie tak bardzo przejmowano się każdą duperelą x.X). Kurcze, przyjemna seryjka, ale nie wiem czy wspomnienia z niej zostaną ze mną na dłużej. Czas osądzi.
    Ps. Jaki Prachett :D? *Akurat jest w trakcie Ruchomych Obrazków*

    • O, miło trafić na kogoś, kto też czyta Pratchetta ^^ Odświeżam sobie cały cykl o Straży, a teraz jestem na Piątym Elefancie. Straż to moja ulubiona gromadka z całego świata Dysku ;) Chociaż później pewnie wezmę się za magów, generalnie mam zamiar przeczytać wszystko. Kiedyś strasznie męczyłam książki Pratchetta, ale byłam dużo młodsza, wiele rzeczy już zapomniałam, to trzeba sobie przypomnieć :)

      • Straż to też moi ulubieńcy – Piąty Elefant czeka na swoją kolej :D (Chciałam go już przeczytać dawno temu, ale nie umiałam na niego trafić w księgarni). Ja czytam Prachetta od lat w bardzo pomieszanej kolejności, ale wciąż mi brakuje dużo do kompletu xD Ale z latami coraz wyraźniej widzę geniusz tego autora – oby mu wena jeszcze długo sprzyjała <3 Polecam też "Długą Ziemię", nie Świat Dysku, ale tez niesamowicie wciąga.

  4. Jestem tego samego zdania co Kiia, wygląda nieźle, ale nie dla mnie i raczej już nie wrócę po ominięciu tego. Znajomi się zachwycali, że takie ciepłe i przyjemne, ale to w sumie znajomi z bardzo różnymi gustami od moich, więc mnie nie przekonali.

  5. Z samego opisu wnioskuję, że anime mogłoby mi się spodobać, gdyby nie to przeciętne wykonanie. Podzielam Twoje zdanie, okruchy życia nie mogą być nijakie. Szkoda, bo grafika naprawdę ładna.

  6. Hm… oglądanie tylu odcinków na raz chyba rzeczywiście nie było najlepszym pomysłem. Ja na każdy czekałam, może dlatego nie nudziły mnie za bardzo. No ale trzeba przyznać, że bez Shougo ta seria praktycznie nie ruszyłaby z miejsca. ;)

    • Tak, teraz jak tak o tym myślę, to naprawdę przedawkowałam. Może moje odczucia byłyby lepsze, gdybym oglądała z umiarem. W sumie to się dziwie, jakim cudem udało mi się obejrzeć to hurtem. Hmmm… czyżby masochizm? ^^”

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s