One Piece – Odcinki 51-130

Alabasta-x-One-Piece-Wallpaper-HD

Uzależniłam się od One Piece. W ostatnich dniach nic innego nie robię, tylko siedzę i oglądam. Dziś skończyłam sagę Baroque Works i pomyślałam, że dobrze by było napisać kolejne wrażenia. A ponieważ tego jest naprawdę dużo, podzielę ten wpis na kilka części… Aha, jeszcze jedno. SANJIIII!!!! <3333  Przepraszam, musiałam dać upust swoim uczuciom…

Wkrótce postaram się opublikować nową notkę nowości wydawniczych. Tyle tego jest, że ciężko wszystko zebrać w całość – próbuje tego dokonać już z tydzień ^^”. Tak czy inaczej… zapraszam do czytania!

Przejście przez Red Line

Red Line

Pokonanie wielkiej góry rozpoczęło przygody naszych bohaterów na niebezpiecznych wodach Grand Line. Jakkolwiek absurdalne było płynięcie pod nią, pomysł jest niesamowicie oryginalny i godny wkroczenia na tak osławiony ocean. Strasznie mi się spodobał i oglądałam go z zapartym tchem. A jakże wysoka ta góra! Płynęli wręcz w chmurach! ^^  Dostałam gęsiej skórki…

Żegluga po Grand Line

Żegluga

Początek poświęcono  by pokazać nam, jak zmienny jest tu klimat… a wszystko przez wszechobecne pole magnetyczne. Śnieg przeplata się tu z burzą z piorunami, słoneczkiem i piękną pogodą, wichurą, sztormem… A co robią nasi bohaterowie na to? Bawią się śniegiem jak dzieci, dają wykorzystać w imię miłości, ratują statek lub… przesypiają całe niebezpieczeństwo. Zoro jest mistrzem… ^^”

Whiskey Peak

Whiskey Peek

Pierwsza wyspa, do której dopływa Luffy i spółka. Mieszkańcy witają Słomianych bardzo ciepło, co jest podstępem – tak naprawdę cała wyspa wypełniona jest łowcami piratów w służbie Baroque Works. Zoro pokazuje tu klasę i wycina ich wszystkich w pień. W ten sposób rekompensuje swoją wcześniejszą drzemkę, gdy wszyscy pracowali w pocie czoła.

W środku całego zamieszania budzi się Luffy. Co robi idiota widząc pokonanych ludzi, którzy wcześniej byli dla niego tak mili? Oczywiście, leci z pięściami na Zoro… Bo może biedaczek zwariował i stał się psychopatą? I tak mamy okazję podziwiać, jak chłopcy próbują sobie nawzajem zmasakrować twarz. Nadziei na porządną jatkę pozbawiła mnie Nami, która jednym ciosem sprowadziła dzieci do porządku. A szkoda :( Przy okazji załoga zobowiązuje się pomóc księżniczce Alabasty, co otwiera drogę do dalszej części Sagi!

Little Garden

Little Garden

Ten mały epizod utwierdził mnie w przekonaniu, że wyobraźnia autora nie zna granic. Echiro Oda stworzył sobie wyspę, która zatrzymała się na etapie dinozaurów. Wyspa ta stała się polem bitwy dla dwóch olbrzymów, którzy tłuką się tak już od 100 lat. Co najśmieszniejsze, nawet nie pamiętają powodu. Ech, faceci… Na olbrzymów zapolowali agenci Baroque Works, tak przy okazji, skoro już i tak popłynęli tu za Vivi. Część załogi była w śmiertelnym niebezpieczeństwie, groziło im zawoskowanie. Przypomniało mi to Dom woskowych ciał… No ale! Co robi Zoro? Pozuje xD

Rozwalający był też pojedynek kucharza z szermierzem. Panowie postanowili założyć się, który z nich upoluje więcej mięcha na tej wyspie. A potem było już przekrzykiwanie się: „mój jest większy!”. Niech podniesie rękę do góry ten, kto nie miał skojarzeń…

Drum Island

Drum

Wyspa Zimy, do której Słomiani docierają w poszukiwaniu lekarza dla Nami. Tu też było kilka świetnych momentów. Nieźle uśmiałam się przy wędrówce Sanjiego i Luffyego do Zamku. A potem Luffy po raz kolejny pokazał, jak bardzo ważni są dla niego towarzysze. Wspinał się po wieży trzymając dwójkę nieprzytomnych przyjaciół, mimo że krwawiły mu ręce i cały był odmarznięty.

Niesamowicie spodobała mi się postać doktor Kurehy. To stara wiedźma, która wmawia wszystkim, że wciąż jest młoda. Ale jej gonitwy, jej teksty i zachowanie nie raz doprowadziły mnie do śmiechu.

Na wyspie poznajemy nowego członka załogi – Choppera. Trzeba tu zaznaczyć, że Chopper jest reniferem, który zjadł diabelski owoc. Jego historia była smutna i wzruszająca. Sam Chopper jest naiwny i… och, dobra, on jest po prostu słodki. Szczególnie jego chowanie się jest rozwalające – zawsze staje po niewłaściwej stronie drzwi/skrzyni/drzewa, przez co jest doskonale widoczny.

Chopper nazywany jest potworem. I właśnie dlatego Luffy zapragnął mieć go w drużynie, dopiero potem uświadomiono go, że ten jest też wyśmienitym lekarzem.

Alabasta

Arabaastqa

Po wyspie Drum przyszła kolej na cel podróży. Och, wiele się tu działo… Z głównym bossem sagi przyszło Luffyemu walczyć trzy razy. Za trzecim, wreszcie go pokonał wykopując w przestworza. Swoje walki miała też reszta ekipy. Zoro, dla przykładu, został człowiekiem potrafiącym przeciąć stal xD Pomijając absurd tego, jego walka była naprawdę epicka. Szczególnie moment, gdy był na skraju śmierci i zaczął rozumieć otaczającą go naturę.

Po ciężkich walkach i ratowaniu kraju przyszła kolej na wspaniałą ucztę w pałacu. Ekipa dała pokaz braku manier, ale i tak rozbawili całe towarzystwo ^^ W łaźni nastąpił moment podglądania dziewcząt. Tu z kolei rozwala Nami pokazując swoje ciało za 100 tysięcy beli od łebka. Największym zbokiem okazuje się król xD

Wreszcie nadchodzi moment rozstania i wspaniała scena z uniesionymi rękami. Jest to odpowiedź na pytanie Vivi, czy wciąż będą przyjaciółmi. Nie mogąc jej odpowiedzieć przez wzgląd na obecność marynarki, Słomiani żegnają ją w ciszy symbolem wymalowanym na ich rękach. Symbol ten oznaczał przyjaźń. Oczywiste są tu skojarzenia z Fairy Tail… Niemniej jednak, znacznie bardziej podoba mi się ten gest w One Piece ;)

Załoga Słomianych

słomiani

To są idioci. Totalni, kochani idioci. Każdy z osobna i wszyscy razem wzięci, tworzą tak wspaniałą siłę napędową One Piece, że oderwanie się od tego anime graniczy z cudem. Każdy z nich ma marzenia, każdy ma swoje charakterystyczne cechy, każdy ma siłę i niesamowitą wolę życia. Nie ważne, czy ta siła objawia się w mięśniach czy w inteligencji, ma się wrażenie, że nie ma dla nich rzeczy niemożliwych. A jednak Luffy przegrał – dwa razy. Zadziwiająca jest wiara, jaką pokłada w niego reszta załogi. Choć bali się powiedzieć na głos, że tym razem trafił na silnego przeciwnika i może nie dać rady, i tak wierzyli w jego zwycięstwo. Jaka to była radość, gdy w końcu pokonał Crocodaila… Tak swoją drogą, wiecie że głos podkłada mu kobieta, która ma 59 lat? Jestem dla niej pełna podziwu. To nie lada wyczyn, być głosem takiego idioty jak Luffy. Ale robi to po mistrzowsku. Jej „suuuugeeee” jest przewspaniałe ^^ Z inne beczki, Luffy stał się jednym z moich ulubionych bohaterów. Chłopak podnieca się wszystkim i jest głupi jak but, nie potrafi niczego poza skopaniem dupy wrogowi, ale ma tą dziwną moc, która przyciąga do niego ludzi. Z drugiej strony obawiam się, że jego lekkie podejście do życia w końcu sprowadzi kłopoty na całą ekipę. Obawiam się i jedocześnie mam na to nadzieję. Ciekawa jestem, jak byłoby to rozegrane… Co zrobiłaby reszta, gdyby przez Luffyego ktoś z nich nieźle oberwał?

Sanji

Sanji

Tak, jemu poświęce oddzielny kawałek tekstu ^^ To mój absolutny faworyt! Jego zachowanie jest cudowne i nie raz dostarczyło mi mocnej dawki śmiechu. Serduszka w oczach na widok jakiejś piękności nigdy mi się nie znudzą. Tak samo jak jego dziwny taniec miłości i „Mellorine!” . Gdy nazwał się per Mr. Prince, spadłam z krzesła xD Pasuje mu to jak ulał! Później wszyscy wołali księcia na ratunek ;) Mojego uwielbienia dla niego nawet nie potrafię opisać w słowach. A podejrzewam, że: SANJIIIIII! <3 BE MY PRINCE!@@!#@!!!… nikogo nie usatysfakcjonuje ^^” Cóż, trudno! :P

Podsumowanie

Rany, ależ się rozpisałam. Biorąc pod uwagę ilość odcinków, które obejmuje ta notka, niby nie ma co się dziwić. One Piece stało się dla mnie uzależnieniem. Najchętniej siedziałabym non stop przy komputerze i oglądała tych wariatów. Niestety, tak się nie da :(

Cieszy mnie, że polepszyła się grafika. Teraz jest naprawdę miła dla oka, choć to jeszcze nie poziom najnowszych animacji. Ale nie szkodzi, One Piece tego po prostu nie potrzebuje. Tak jest jak najbardziej w porządku. Wciąż się boje, że ten tytuł straci poziom, ale póki co jest coraz lepiej i tego się trzymajmy.

Na koniec chciałabym fanom polecić trzy amv, a wszystkie jednego autora. Ogląda się z przyjemnością. Nawet muzyka oddaje charakter prezentowanych postaci!

  1. Luffy
  2. Zoro
  3. Sanji

Życzę miłego oglądania i cichaczem umykam ze sceny… ;) 

Reklamy

2 thoughts on “One Piece – Odcinki 51-130

    • Wkręciłam, i to mocno ^^ Zaczynam kupować mangę i ogólnie dostaje świra na punkcie One Piece. Chociaż aktualnie trochę przystopowałam z oglądaniem – trafiłam na fillery i tak jakoś trochę sobie odpuściłam ;)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s