One Piece – odcinki 01-50

One PieceOne Piece to moja nowa miłość. Długo się zabierałam do tego tytułu przez dziwną kreskę i monstrualną liczbę odcinków, których jest już 630. Zaczęłam oglądać w sylwestra i pluje sobie w brodę, czemu nie zrobiłam tego wcześniej?

Kiedy siedzi się już w temacie mangi i anime ładnych parę lat a na koncie widnieje ponad 200 obejrzanych anime, ciężko znaleźć coś wartego uwagi, co przykułoby do fotela na dłużej. Większość dobrych serii zostało już obejrzanych, a wśród nowości trzeba ze świecą szukać czegoś dobrego. Dlatego tak bardzo cieszę się z rozpoczęcia przygody z One Piece. Jeszcze wciąż tyle emocji i odcinków przede mną, i powiem wam, że to cudowne uczucie którego nie czułam od dawna ;) Może dlatego tak lubię tasiemce?

Historia One Piece zaczyna się od chwili gdy podczas egzekucji Gold Roger wyjawił obecnym, gdzie ukrył swój skarb. Może zdobyć go każdy, kto ma tylko dość sił ku temu. Rozpoczyna się więc Era Piratów, a wielu wyrusza na Grand Line w celu zdobycia legendarnego One Piece i tytułu „Króla Piratów”.

one-piece-episode-1-pic3

Jedną z takich osób jest też Luffy. Postać ta niesamowicie mnie irytowała w początkowych odcinkach, później nabrałam do niego szacunku by w końcu naprawdę polubić. Chłopak jest rozbrajający w swoim zachowaniu. Nie potrafi kłamać, czym często wpędza przyjaciół w kłopoty. Potrafi za to zjeść tony mięsa i rozciągać swoje ciało jak gumę. Poza tym jest naiwny i głupi, ale za to ma wielkie serce – w sumie jak każdy tasiemcowy bohater, ale… bardzo się od nich różni. Dla Luffy’ego nie liczy się przeszłość drużyny, nawet nie chce o niej słyszeć. Nie wcina się w indywidualne walki i rozumie, że nie można uszczęśliwiać na siłę. Po prostu chłopak szanuje decyzje innych i może właśnie dlatego tak zyskał w moich oczach ;)

Mihawk_Defeats_Zoro

Innym świetnym bohaterem jest Zoro. Typową jego cechą jest wieczne poharatanie. Praktycznie w każdej walce musi oberwać i paść na ziemię, zbroczony krwią. Zaraz jednak wstaje i pokonuje oponenta, by w następnej chwili spokojnie spać na środku drogi… ^^”  Natomiast jego sposób walki do tej pory jest dla mnie niezrozumiały. Walczy trzema mieczami, z czego jeden trzyma w buzi. No i ja się pytam, jak można ciąć mieczem trzymając go w ustach?! Może to nielogiczne i wygląda śmiesznie, ale za to go kocham ;D

Sanji_Meets_Nami

Następny jest Sanji, kucharz. Kolejna cudowna postać. Sanji walczy nogami, bo ręce przecież służą do gotowania. Poza tym jest nałogowym palaczem i niepoprawnym kobieciarzem.  Jak twierdzi, większą część jego motywacji do bycia na statku razem z Luffym jest Nami. Ta z kolei jest łasym na pieniądze nawigatorem. Jej też nie da się nie lubić ;) Nami nie czeka na ratunek, nie jest żadną księżniczką, ale sprytną babą która potrafi dać sobie radę sama.

Ketchup_Boshi

I jedyną postacią, która mnie w całych tych pięćdziesięciu obejrzanych odcinkach wciąż irytuje, to Ussop. Wszystko w nim działa mi na nerwy! Jego głos, jego zachowanie, ciągłe wydzieranie się i długi nos. No ale wiem, nie można mieć wszystkiego…

Co do fabuły… jest niebezpieczna. Bo wciąga, i to okropnie. Trochę to dla mnie źle, bo faza na One Piece w trakcie sesji to niezbyt dobry pomysł. Muszę zaliczyć minimum trzy odcinki dziennie ^^”.  Z tego co się orientuje, póki co prawie przebrnęłam przez sagę East Blue. I jestem nią zachwycona. Szczególnie historią Nami, od której nie mogłam się oderwać. Mój ulubiony moment to ten, w którym prosi Luffyego o pomoc ;) Bo Luffy nie wtrącał się, dopóki nie zmieniła zdania z „wynoś się stąd” do „pomóż mi”. I to było takie fajne! ;D

164857-043_super

Kończąc moje krótkie podsumowanie tych pięćdziesięciu odcinków stwierdzam, że nie sposób przekazać to wszystko, co bym chciała. W One Piece jest tyle rzeczy które mi się podobają, że po prostu sama nie wiem o czym chciałabym powiedzieć. Kreska już nie odstrasza, a jest po prostu częścią tego anime. Zresztą przekonałam się, że wcale nie jest taka zła. Autor ciągle prezentuje nam coś nowego i ma w zanadrzu jeszcze wiele kart do odkrycia. Na chwile obecną znamy przeszłość Nami, Zoro i Sanjiego. Nie wiemy nic o Luffym. A jego skromna załoga jeszcze nawet nie przekroczyła Grand Line…

Przy takiej liczbie odcinków powstaje obawa, czy One Piece nie straci poziomu i nie stanie się po prostu nudne, jak taki Bleach. Czytałam wiele opinii i wszystko wskazuje na to, że nie. Pozostaje mi więc oglądać i czekać na pojawienie się postaci bardzo przeze mnie oczekiwanej – czyli Trafalgara Lawa. Tak, zaspoilerowałam sobie za dużo ;D

Reklamy

6 thoughts on “One Piece – odcinki 01-50

  1. Tak, tak, „One Piece” jest świetne! Ja zacząłem oglądać, gdy było około 450 odcinków i od wtedy uważam tą serię za mistrzostwo. Obecnie zrobiłem sobie przerwę z oglądaniem, ale na bieżąco czytam mangę i „One Piece” robi się coraz bardziej genialne. Dokonałaś świetnego wyboru :))

    • Ja w zasadzie nie ściągam anime, choć ostatnio zaczęłam doceniać zalety takiego manewru… i dlatego zarzuciłam jakieś 400 odcinków do ściągnięcia ;D To pewnie potrwa wieki… w sumie ciekawa jestem, czy to się uda ;) Faktycznie zajmuje to sporo miejsca: 246 giga, taka paczuszka odcinków+filmy+jakieś ova… No ale miejsce jakoś dałam radę wygospodarować – wystarczyło pousuwać gry nieodpalane od miesięcy ^^”

      Pozdrawiam!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s