Podsumowania. Jesień 2013

golden-time-ep-1

Panowie i panie, oto podsumowania! Sezon jesienny dobiegł końca, wkrótce na ekrany wejdą anime z sezonu zimowego, wypadałoby więc się jakoś wypowiedzieć ;)

Tym razem podsumowania zajmą jedną notkę. Nie oglądałam tylu anime ile zamierzałam. Strike the Blood wciąż na mnie czeka, tak samo jak Nagi no Asukara czy Ace of Diamond. Kill la Kill, wokół którego jest tyle szumu, wyłączyłam w połowie pierwszego odcinka. Kompletnie mnie to nie przekonało.

Dzisiaj natomiast możecie tu przeczytać o Log Horizon, Golden Time, Gingitsune i Samurai Flamenco. Odsyłam też do osobnej recenzji Kyosougiga.

No to lecimy!

616164

Tytuł: Log Horizon
Liczba odcinków: 25
Gatunek: akcja, przygoda, fantasy, gra, magia, shounen
Data premiery: 5 październik 2013

Niepozorny następca SAO. Z początku patrzyłam z wielkim sceptycyzmem, ale z każdym odcinkiem moje zainteresowanie rosło. Na Log Horizon nie mogłam się wprost doczekać. Tytuł ten nie bazuje, tak jak SAO, na widowiskowych walkach, jednym koksie i dramie związanej z tym, że tak łatwo tam umrzeć. Nie – tutaj śmierć oznacza odrodzenie się w kaplicy, a fakt uwięzienia w grze z czasem traktuje się jako nowe wyzwanie. Ludzie się dostosowują, tworzą własne zasady, własne urządzenia i technologie. Próbują normalnie żyć. Za pomocą skili nie wyjdzie nic wspaniałego, nawet jedzenie nie ma smaku, ale gdy zrobisz coś własnymi rękoma, możesz wszystko.

Dodatkowo Log Horizon całkiem nieźle wprowadza nas w świat mmorpg, wyjaśniając jego mechanizmy (np. jak działają dungeony, w których organizuje się szkolenie dla młodszych graczy). Ma także wspaniałych bohaterów, na czele których stoi Czarny Shiroe, równie demoniczny Crusty i Nyanta – człowiek kot ^^ Głos podkłada mu Nakata Jouji, którego możemy kojarzyć np. z roli Alucarda w Helsingu. „Nyan” w jego wykonaniu jest boskie ;D

No i ten opening! Wykonany przez  MAN WITH A MISSION nosi tytuł „database feat. TAKUMA (10 Feet)” i chodzi za mną po dziś dzień. Database, database, just living in the database, woooow~~! ^^

Dla mnie Log Horizon to pozycja lepsza od SAO. No ale wciąż trwa, więc zobaczymy czy utrzyma poziom do końca ;)

Ocena (stan na 13 odcinków): 8/10

kaga_kouko_ln

Tytuł: Golden Time
Liczba odcinków: 24
Gatunek: komedia, romans, seinen
Data premiery: 4 październik 2013

Anime, które dla wielu jest rozczarowaniem. Czy dla mnie też? Hm, na pewno spodziewałam się czegoś zupełnie innego…

Początek zapowiadał się nieźle. Z pewnością oryginalny był pomysł, by bohaterów umiejscowić na studiach i przybliżyć studenckie życie. Ale widać, że autorka przedstawia je w sposób bardzo stereotypowy. Mamy całonocne popijawy, zwariowane imprezy, sekty, dziwne sposoby dorabiania (cosplay na imprezie urodzinowej dla podstarzałego pana, dzięki której mieliśmy  okazje oglądać naoliwionego Mitsuo w samych gaciach, a Tadę w stroju pokojówki ) no i miłość.

Golden Time to romans, miłość zajmuje więc tu pierwsze miejsce. I tak mamy Kagę Koko, piękną wariatkę z bogatego domu która najpierw szaleje za Mitsuo, a potem przerzuca się na Tadę. Tada z kolei cierpi na amnezję. Jego przeszłe ja, często unoszące się nad nim w formie ducha, szaleje za Lindą, miłością ze szkoły średniej. Owa miłość całkowitym zbiegiem okoliczności uczęszcza na tą samą uczelnie.

Otrzymujemy kiepski trójkąt miłosny. I poważnie, ja nie rozumiem, gdzie tu problem. Gdybym była mężczyzną, brałabym Lindę. Koko wygląda ładnie i to chyba jej jedyna zaleta.

Golden Time to opowieść o dramatach miłosnych studenta z amnezją. Prawdopodobnie do końca nie będzie wiadomo którą w końcu wybierze. Zapewne gdzieś w 20 odcinku odzyska pamięć. Żeby było więcej dramy, of course.

Dlaczego to oglądam? Bo dostarcza mi to jakiejś chorej satysfakcji. Poza tym ma kilka fajnych smaczków i momentami mnie śmieszy ;)

Ocena (stan na 12 odcinków): 4/10

Gingitsune-anime-announced-620x322

Tytuł: Gingitsune
Liczba odcinków: 12
Gatunek: okruchy życia, supernatural, seinen
Data premiery: 7 październik 2013

Szczerze mówiąc, już nie pamiętam o czym to było…
Okej, mamy tam lisie bóstwa. Gintaro, opiekun świątyni, to duży srebrny lis z podejściem do świata ala Shikamaru z Naruto. Wszystko jest mendokuse i wszystko go irytuje. Najchętniej by sobie leżał na dachu i jadł pomarańcze. Widzi go jedynie Makoto, dwunastoletnia dziewczynka która otrzymała zdolność widzenia głosicieli od swojej matki.

Gingitsune to seria jakich wiele. Nie ma jakiejś konkretnej fabuły, wymyślnej muzyki czy specjalnych bohaterów. To się po prostu ogląda, zapycha tym wieczór i… zapomina, niestety.

Jedyne co mi się jakoś tak bardziej podobało to krótki wątek HiwakoxYoshizumi. To było całkiem słodkie, jak się w niej podkochuje…

Ocena: 5/10

Samurai-Flamenco

Tytuł: Samurai Flamenco
Liczba odcinków: 22
Gatunek: akcja
Data premiery: 11 październik 2013

Żywy dowód na to jak japońska zryta wyobraźnia może zepsuć potencjał dobrego anime. Zapowiadało się dobrze, wyszło jak zawsze.

Z początku była to taka przyjemna obyczajówka z bohaterami, którzy po prostu nie dorośli. Hazama chce być superherosem, ale jest po prostu ciotą pracującym jako model. Nie potrafi się bić i dostaje łomot za łomotem. Jakby tego było mało, facet biega po mieście w obcisłym czerwonym wdzianku i czepia się każdej błahostki – a to że śmieci wyrzucone poza dozwoloną godziną, że pali się w miejscu gdzie nie można, że się przechodzi na czerwonym świetle. Wcale nie wzbudza tym sympatii społeczeństwa. Jest na niego mnóstwo skarg. Zdarzają mu się lepsze „akcje” – czasem kogoś uratuje albo… będzie ścigał delikwenta przez całe miasto by odzyskać ukradzioną parasolkę.

Ale to było fajne. Naprawdę. Przecież każdy z nas miał dziecięce marzenia, Samurai Flamenco wzbudzał więc nostalgię. Na jego starania patrzyło się z pobłażliwym uśmiechem, wzdychając za dawnymi czasami.

Jeśli nie chcieli zmierzać w tym kierunku, mogli z tego zrobić widowisko w stylu Tiger&Bunny. Mogli dać normalnego antagonistę. Jakiegoś okrutnego przestępcę stojącego na czele ugrupowania terrorystycznego. Ale nie. Dali potwory, króla tortur i idiotyczne zawołanie „viva tortury!”. A potem zrobili z tego power rangers.

Cały czas łudzę się że to, co teraz tam się dzieję to tylko porypany sen bohatera ale sen nie może trwać kilka odcinków… Szkoda, wielka szkoda :(

Ocena (stan na 11 odcinków): 6/10

Wszystkie opisane serie, oprócz Gingitsune, cały czas wychodzą. Nie chciałam jednak puścić ich tak bez echa… Podejrzewam, że gdy odcinki dobrną do końca, tytuły te otrzymają osobne recenzje, o tak, żebym mogła wylać swe żale i zachwyty ;)

Yowamushi Pedal i Magi zaś są eksperymentalnie na „bieżąco” (powiedzmy, hahaha…) opisywane, więc nie wrzucę ich do tego worka.

To wszystko. Z racji późnej pory życzę wam dobrej nocy ;)

Reklamy

One thought on “Podsumowania. Jesień 2013

  1. Z jesiennych serii, które powyżej opisałaś, oglądam Samuraia Flamenco i Golden Time i zgadzam się z Tobą co do joty. Może tyle, że w swoich ocenach jestem jeszcze bardziej surowa ;)

    Strasznie nie podoba mi się trójkąt w Golden Time. Nie polubiłam żadnej z tych postaci, a na Tadę mam wręcz alergię. Koko jest chora psychicznie, choć nadal łudzę się, że w jakiś sposób wytłumaczą, dlaczego aż tak (chociażby jakaś lipna trauma z dzieciństwa), a Linda jest żadna. Tzn. jest sympatyczna i na pewno dużo normalniejsza, niż Kaga, ale ewidentnie sama nie wie, o co jej chodzi. Czy ona kocha tego Tadę czy jednak wolałaby z nim pozostać we friend zone? Jakieś to wszystko niewyraźne i pokręcone w negatywnym tego słowa znaczeniu. No i jeszcze duch Banriego unoszący gdzieś nad bohaterami – jak można było coś takiego wymyślić? Ale mimo tych narzekań oglądam, chyba z tych samych powodów, co Ty – ta seria to źródło chorej satysfakcji ;)

    Co się dzieje z Samuraiem Flamenco to ja zupełnie nie rozumiem. Jakby główny scenarzysta dostał nagłego wylewu krwi do mózgu i zapomniał, o czym początkowo chciał stworzyć tę serię. Tragedia. Też się ciągle łudzę, że ten tandetny bajzel da się jeszcze jakoś odkręcić, ale szanse na to topnieją z odcinka na odcinek :/ Po tym epku z, jak to stosownie nazwałaś, Power Rangers ręce opadły mi do samej ziemi. To jest tak katastrofalnie przerysowane i prześmiewcze, że w głowie mi się pomieścić nie chce, że ktoś to robi na poważnie… Jeżeli w ciągu odcinka-dwóch nic się nie zmieni, to chyba dam sobie spokój, bo na to się zwyczajnie nie da patrzeć.

    Gingitsune mam w planach obejrzeć, bo zobowiązałam się do napisania recenzji z tego tytułu, ale wcale mi się do seansu nie pali. Widziałam na razie trzy odcinki i to wszystkie jest takie słodkie, ładne, grzeczne i przy okazji przeraźliwie nudne, że co 3 minuty patrzę na zegarek, sprawdzając ile odcinka mi jeszcze zostało :/

    A co do Nagi no Asukara i Diamond no Ace – naprawdę Ci je polecam :) To dwie z trzech jesiennych serii, które naprawdę mi się podobają. Co prawda też mają swój charakterystyczny styl i wiem, że nie każdemu może on podejść, ale może akurat trafią Ci do gustu ;) Zapraszam zresztą dzisiaj wieczorem do mnie – planuję publikację jesiennego podsumowania i będzie tam kilka słów o obu tych tytułach, więc może Cię to nakłoni (ewentualnie zniechęci :P) do oglądania :)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s